piątek, 8 kwietnia 2011

List otwarty do Piotra Bernatowicza

Do Piotra Bernatowicza, w odpowiedzi na tekst „Konkursy! Konkursy? Demokracja a procedury” opublikowanym w „Arteonie” (marzec 2011)

Piotrze,

Tak, Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej jest w dużej mierze koleżeńskie. Nie jest tajemnicą, że środowisko osób aktywnie związanych ze sztuką współczesną jest stosunkowo niewielkie. Prawie wszyscy się znamy. To pozwala nam działać przy minimalnym stopniu formalizacji, ale też jasno wyrażać poglądy i opinie, może nawet bez zbędnej politycznej poprawności. I to przede wszystkim udało się Forum do tej pory osiągnąć – stworzona została platforma dyskusji, formułowania postulatów, zderzania postaw. Chociaż Forum jest koleżeńskie, nie jest jednak – jak napisałeś – Koleżeńskim Forum Sztuki Współczesnej, nigdy nie realizowało i nie realizuje bowiem interesów grupy znajomych. Forum nie jest też sądem koleżeńskim. I byłoby raczej złym kierunkiem, gdybyśmy wdawali się w personalne utarczki czy potępiali kogokolwiek za prywatnie podjęte decyzje. Stoją przed nami większe wyzwania.

Sytuacja, która wynikła przy okazji zmiany na stanowisku dyrektora warszawskiej Zachęty była dla Forum niezręczna. Dlatego Sekretariat OFSW nie wyrażał opinii w tej sprawie samodzielnie, lecz zaprosił wszystkich członków na otwartą dyskusję. Po burzliwych obradach udało nam się wypracować kompromis – być może schizofreniczny czy niekonsekwentny, ale kompromis. Treść pisma do ministra została przyjęta niemal jednogłośnie. Osobista decyzja Hanny Wróblewskiej o przyjęciu skierowanej do niej propozycji ministra, nie była decyzją Forum. Nie Forum więc powinno być adresatem ewentualnych zarzutów. Aczkolwiek sytuacja stworzyła niesprzyjającą naszemu stowarzyszeniu atmosferę. Dlatego sekretariat w pierwotnym składzie postanowił, że dla dobra sprawy lepiej będzie na nowo wybrać jego skład, co nastąpiło na walnym zebraniu 16 marca 2011 roku.

Piotrze, zostałeś członkiem Forum i nigdy nie wyraziłeś chęci wystąpienia. Mamy nadzieję, że Twoja krytyka przełoży się na konstruktywne propozycje, jak działać lepiej, sprawniej, bardziej efektywnie, jak formułować nasze postulaty, które odpowiadałyby rzeczywistym potrzebom i interesom naszego środowiska. Zapraszamy Cię do kontynuowania tej dyskusji, także od środka, w ramach Forum, nie tylko na łamach branżowych pism.

Z koleżeńskim pozdrowieniem,

Sekretariat Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej

Wnioski Pana Andrzeja Biernackiego

1. Komentując niską frekwencję członków na zebraniu, a w tej frekwencji jeszcze mniejszy udział artystów, ostudziłem optymizm sekretariatu wyrażony w podsumowaniu dotychczasowej skuteczności OFSW. Na przykład nadal funkcjonują nominacje dyrektorskie bez konkursów do najbardziej wpływowych instytucji sztuki w kraju. OFSW nie podjęło żadnych działań BEZPOŚREDNIO dotyczących twórców i twórczości (chociażby ubezpieczeń), skupiając się – jak na razie – i w stopniu ograniczonym, zabezpieczaniu interesów środowisk twórczość upowszechniających, w tym instytucji już dotowanych.

2. Zwróciłem uwagę na przypadki nieprzejrzystych postaw dziennikarzy (członków OFSW – Doroty Jareckiej i Małgorzaty Ludwisiak). Po sprawdzeniu, podtrzymuję tezę, że Małgorzata Ludwisiak otrzymała nominację na wicedyrektora Muzeum Sztuki w Łodzi po tym, jak osobiście jako dziennikarka „Gazety Wyborczej” lobbowała na rzecz późniejszego szefa. Przypadki te (zwłaszcza po wyborze Ludwisiak do Sekretariatu), podważają wiarygodność OFSW.

3. Postulowałem, by Forum podjęło kroki w celu wyeliminowania, w obliczu niekonstytucyjnej nierówności podmiotów, samorządowych instytucji kultury z grona potencjalnych beneficjentów państwowych grantów (ze środków MKiDN, NCK, IAM), oraz wprowadzenia zasady nieograniczania dostępu do programów (w fazie składania wniosków) podmiotów prywatnych(przedsiębiorstwo kultury), a także osób indywidualnych.

4. Wskazywałem na podstawowy i jedyny, DECYDUJĄCY mankament obecnej sytuacji w polskiej kulturze, że NA TYM SAMYM RYNKU PODMIOTY PRYWATNE REALIZUJĄ PRYWATNE POMYSŁY PRYWATNYMI ŚRODKAMI, PODMIOTY DOTOWANE ZAŚ, TAKIEŻ PRYWATNE POMYSŁY REALIZUJĄ ŚRODKAMI PUBLICZNYMI.

Powyższe stawia pod znakiem zapytania funkcjonowanie i mnożenie instytucji budżetowych, zwanych Centrami Sztuki czy – kuriozalniej – Muzeami Sztuki, a BĘDĄCYMI DE FACTO AUTORSKIMI GALERIAMI W CZYSTEJ POSTACI, z jednoosobowymi, prywatnymi ośrodkami decyzyjnymi. Obecne Muzea i Centra finansowane z budżetu, nie czekając na niezbędny dystans czasowy prowadzą szeroko zakrojoną BIEŻĄCĄ DZIAŁALNOŚĆ PROMOCYJNĄ, nie zważając na cyniczne wykorzystywanie własnej, uprzywilejowanej środkami budżetowymi pozycji w normalnej konkurencji na RYNKU IDEI.

Służy temu sytuacja nieprzejrzystej i praktycznie niekontrolowalnej polityki finansowej instytucji dotowanych (zwracał na to uwagę Jan Michalski z Galerii Zderzak, nie będący w stanie – mimo wysiłków- sprawdzić budżetu interesującej go wystawy w subsydiowanej z państwowej kasy Narodowej Galerii Sztuki).

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Zapis dyskusji z walnego zebrania OFSW

16 marca 2011
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie


OTWARCIE OBRAD

Obrady prowadziła wybrana na przewodniczącą Monika Zielińska. Karol Sienkiewicz przedstawił raport z dotychczasowej działalności stowarzyszenia, przesłany wcześniej członkom OFSW. Następnie odbyła się dyskusja na temat osiągnięć i porażek Forum oraz stojących przed nim wyzwań i problemów.

DYSKUSJA

Andrzej Biernacki: Nie podzielam tego zadowolenia, że Forum tak dużo udało się zrobić. Bo widzimy ilość osób, około 20, na dzisiejszym spotkaniu Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej. To niewiele, chociażby w stosunku do ilości osób w Muzeum 1 grudnia 2009 roku. Tam było ponad 200 osób. Z tego wynika, że zainteresowanie maleje – oczywiście mogą być różne powody, ludzie nie mogą dotrzeć, bo to też nie jest proste, zwłaszcza, że apelowaliście państwo, by dotarli ludzie spoza Warszawy. Ale jak widać, nie udało się. Moim zdaniem wiele rzeczy się nie udało. Ta płaszczyzna do wypracowania i te sukcesy, jeśli chodzi nawet o kwestię samych konkursów, to jest totalne fiasko. Dyskusje oczywiście były. Nie byłem na spotkaniu w grudniu [2010], ale czytałem protokół – wypowiedzi pana Mazura, pana Kowalskiego i innych osób. Na szczęście Mirek Bałka zauważył, że dyskutuje się bardzo mocno o kandydaturze Hanny Wróblewskiej na stanowisko dyrektora Zachęty, natomiast kwestia nowego stanowiska pani Agnieszki Morawińskiej nie została podjęta. Sprawy konkursów są rozgrzebane w Polsce totalnie. Przecież i MOCAK ma dyrektora bez konkursu, a właściwie nawet sprawa CSW [w Toruniu] dosyć, powiem szczerze, jest moralnie dwuznaczna. Mnóstwo spraw pozostawia wiele do życzenia – na przykład wcześniejsze wybory na dyrektorów. Myśmy w ogóle tego nie omawiali. Widziałem na pierwszym spotkaniu, że pani Małgorzata Ludwisiak zgłaszała się do różnych ciał w ramach Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej. Sygnalizowałem, że przecież nie może być tak, że dziennikarze gazet, którzy robią jakąś robotę przy wyborze nowego dyrektora [Muzeum Sztuki w Łodzi], tak zwaną sprawozdawczą, potem są przez niego zatrudniani. Chodziło o to, że pani Małgorzata Ludwisiak publikowała w prasie, w „Gazecie Łódzkiej”, regionalnym dodatku do „Wyborczej”, zdecydowanie negatywne artykuły [o poprzednim dyrektorze], a następnie co najmniej panegiryki o obecnym tutaj panu Jarosławie Suchanie. I potem została wicedyrektorem Muzeum Sztuki. Ta sytuacja – przyznacie państwo – jest w wysokim stopniu bez sensu. Podobnie jak udział pani Doroty Jareckiej w różnych gremiach, niejednokrotnie w jury konkursów, w Bielsku-Białej na przykład, ale nie tylko. Angażuje się nie tylko jako dziennikarz, a potem wypowiada pewne sądy w prasie. W Forum te problemy pozostały moim zdaniem nieruszone. Sprawa konkursu na dyrektora CSW w Warszawie moim zdaniem pozostawia też wiele do życzenia. Podsumowując to, co powiedział pan Karol [Sienkiewicz] – nie jest tak fajnie, jak byśmy myśleli. Ludzie się wykruszyli z Forum, a nie dobili. Poza tym wyczuwam w naszym gremium dyktat kuratorski nad artystycznym, zdecydowanie, oczywiście artyści popierają ten dyktat – niektórzy artyści, ci, którzy akurat mieszczą się w pewnym paradygmacie. Ale jest cała grupa, w tym moja skromna osoba, która nie jest zadowolona z tego dyktatu. Poza tym kwestia galerii prywatnych jako instytucji kultury. Nie nazwę galerią prywatną instytucji, która bazuje na programie, który jest powieleniem programu instytucji publicznych lub też bez przerwy pozostaje na dotacjach ministerstwa, także biorąc udział w imprezach stricte komercyjnych, jakimi są targi. Więc, powiem szczerze, te tematy zostały zupełnie nieruszone. Oczywiście, może jeszcze ruszycie to, zobaczymy. Nie mówię już nawet o sprawach dalszych. W każdym razie jest tu dużo różnego rodzaju problemów do przedyskutowania. Ta formuła zresztą: prezydium i publiczność – ludzie się krępują, żeby zabrać głos w tej formule... Może też pomyślcie nad tym, żeby to zmienić. Natomiast nie za bardzo jestem zadowolony z działań Forum, a liczyłem na to, że to jest obywatelskie forum, a nie forum publicznych instytucji sztuki. Że większy będzie udział i zdanie obywateli.

Dorota Jarecka: Andrzej Biernacki zarzucił mi, że robię jakieś niejasne interesy. Przyszedłeś tutaj, możesz brać udział w komisji, która się zajmuje etyką naszego życia artystycznego. Uważam, że zarzut Andrzeja jest kompletnie absurdalny. Taka jest specyfika naszego życia artystycznego i naszej pracy, że nasze uczestniczenie w życiu artystycznym przybiera różne formy. Oczywiście ten problem jest wart omówienia. Wydaje mi się też, że w innej kwestii Andrzej ma rację – coś siadło, trzeba albo zamknąć jakiś etap i zacząć nowy, albo wymyślić, czym od dzisiaj mamy się zajmować. I w którą stronę powinniśmy pójść – czy mamy być partnerem dla siebie, czy mamy być partnerem dla rządzących, czy mamy formułować jakieś polityczne stanowiska. I po prostu poszukać problemów, bo są. To nieprawda, co powiedział Andrzej Biernacki, że ponieśliśmy klęskę, że nic nam się nie udało. Bo bardzo dużo nam się udało, dzięki naszym działaniom Forum zostało partnerem dla Ministra Kultury. Dzięki interwencji Forum odbył się konkurs na dyrektora CSW. Nie można tego nie zauważać. Natomiast trzeba teraz pomyśleć, co jest do zrobienia, zastanowić się wspólnie. Wydaje mi się to nawet ważniejsze niż kodeks etyki, nie mam co do tego wątpliwości. Nie dlatego, że chcę uczestniczyć we wszystkich możliwych jury, a jednocześnie pisać o tym do „Gazety”, jak mi tutaj insynuuje Andrzej Biernacki. Wydaje mi się, że mogę podrzucić pewien problem. Dzisiaj popołudniu będziemy rozmawiać o muzeach, ale przeczytałam tekst Donalda Tuska, opublikowany w „Gazecie”, a także na jego stronach internetowych –bilans tego etapu rządów PO. I rzeczywiście nie ma tam wymienionej z nazwy takiej instytucji jak Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie czy Muzeum Współczesne we Wrocławiu. Po prostu to nie jest w planach rządu. Natomiast jest wymieniona jako bardzo ważny sukces tego rządu realizacja polityki historycznej. To jest miejsce i moment na to, by się wypowiedzieć, stać się partnerem dla rządu jako równy głos, który trzeba odpowiednio potraktować, zebrać te różne opinie.

Dorota Monkiewicz: Pan Biernacki poruszył wiele kwestii. Jedną z nich wyłowiłam. Nie będę bronić Doroty Jareckiej jako członka jury, bo nie ma sensu dyskutować o personaliach, tym bardziej, że Dorota jest bardzo niezależną osobą i nie bardzo rozumiem, jaki jest problem z Dorotą Jarecką jako członkiem jakiegoś jury. Co jest w tym niewłaściwego? Natomiast generalnie mamy problem z wyłanianiem ekspertów do jury w konkursach, dużo o tym rozmawialiśmy na różnych forach, na przykład w swoim czasie jako Zespół Pokongresowy, gdy składaliśmy rekomendacje dla ministerstwa w tej sprawie. I ciągle, ciągle ten problem się przy każdym konkursie pojawiał – w jaki sposób wyłaniać, delegować ekspertów do jury, żeby te procedury były transparentne i nieskażone żadną stronniczością. Jeśli pan ma jakiś konstruktywny pomysł, to bardzo chętnie go wysłuchamy. Nasze środowisko nie jest zbyt liczne. Częścią organizowania konkursów jest wskazywanie ekspertów i wiadomo, że grono tych osób, które można zaprosić jako ekspertów do konkursu, nie jest takie duże. I każdy w jakiś sposób jest w relacji z różnymi wydarzeniami artystycznymi, instytucjami, osobami. To tylko jeden kłopot, bo tych kłopotów jest dużo więcej. Każda konstruktywna propozycja, jak to robić, jest na wagę złota. Jak robić to w ten sposób, by nie być oskarżanym o stronniczość. To tylko taka jedna uwaga do tego, co pan powiedział. Może pan mi odpowie, może pan ma pomysł.

Andrzej Biernacki: Nie chciałem, by ta kwestia zdominowała naszą dyskusję. Podałem ją jako przykład. Zauważcie państwo, że gdy mówię o personaliach, to trochę ryzykuję – nazwijmy to – śmierć publiczną, jeśli tak głęboko wnikam w te kwestie. Pozwoliłem sobie tutaj powiedzieć o pani Małgorzacie Ludwisiak dlatego, że ta sprawa mnie uderzyła przed laty, kiedy obserwowałem sytuację z Muzeum Sztuki. Nie jestem przeciwko nowemu dyrektorowi, uważam, że zmiana była korzystna. Chodzi mi o samą zasadę. Jeżeli dziennikarz bierze udział – nawet nie w formie dyskusji, ale ewidentną wypowiedzią prasową i to cyklem artykułów, w których wypowiada się w sposób wyraźnie negatywny o jednym dyrektorze przed konkursem, a potem wypowiada się w sposób pozytywny o następnym, po czym zostaje jego prawą ręką, to przyznacie państwo, że znamy takie chwyty, ale z poprzedniego – myśleliśmy, że słusznie minionego – systemu. To jest pierwsza rzecz. Druga – jeśli chodzi o panią Dorotę Jarecką. Oczywiście, że widzę w tym pewien konflikt interesów, jeżeli Dorota jest w jury. To jest też pytanie, czy zasiadanie w tych jury jest płatne, czy nie. Bo jeżeli wiadomo, że bierzemy udział w różnych gremiach jako pracownicy opłacani, to jest zupełnie co innego, niż gdy nie jesteśmy opłacani. Ta sytuacja opłacania / nieopłacania pracowników kultury to jest sytuacja tego podziału na instytucje publiczne i prywatne. Nie powiedziałem tego, by państwa zanudzać, by skarżyć, ale w wyniku frustracji. W pewnym momencie zająłem się dość gruntownym remontem poważnego zabytku, w którym jest galeria, jestem dozorcą własnych mrzonek, w tym małym, trudnym ośrodku (sam się na to zdecydowałem, nie musiałem, wielokrotnie powtarzałem, że to był mój wybór pewien, ja jestem osadzony w Warszawie). Tam miałem okazję zaobserwować, jak naprzeciwko galerii prywatnej, która właśnie wypełniła pewne oczekiwania po 1989 roku, działa dom kultury, gdzie – to trzeba zbadać, jaki procent – z 2 milionów przeznaczonych na prowincję, 200 tys. jest przeznaczonych na działalność kulturalną, na przykład kupowany jest… Mogę rozwijać dalsze tematy…

Dorota Monkiewicz: Ja pana zapytałam o konstruktywną propozycję.

Andrzej Biernacki: Konstruktywna propozycja jest taka, że po pierwsze absolutnie moim zdaniem – nie wiem, czy się państwo ze mną zgodzą, bo to moje zdanie – dziennikarze nie powinni być zapraszani do płatnych gremiów konkursów plastycznych.

Dorota Monkiewicz: To jest negatywna propozycja. A konstruktywna?

Andrzej Biernacki: Konstruktywna, że nie powinni być zapraszani. To jest konstruktywne.

Dorota Monkiewicz: A kto powinien być zapraszany?

Andrzej Biernacki: Nie dziennikarze, którzy biorą udział w czymś, a później oceniają.

Dorota Monkiewicz: Zamknijmy na razie ten temat, może jeszcze do niego wrócimy.

Jarosław Suchan: Jeśli można. Zostałem dwukrotnie wywołany, więc krótko odpowiem. O ile pamiętam, „Gazeta Wyborcza” i pani Małgorzata Ludwisiak przed konkursem nie wspierały mnie, tylko zwracały uwagę na to, że konkurs odbywa się niezgodnie z procedurami. Doprowadziły do tego, że osoba, która spośród członków jury konkursowego wskazywała na jednego kandydata, z tego jury się wycofała. Później rzeczywiście „Gazeta Wyborcza” pisała pozytywne recenzje na temat tego, co się działo w Muzeum Sztuki, ale podobnie pisały też inne gazety. Pani Małgorzata Ludwisiak została wybrana na wicedyrektora do spraw promocji w otwartym konkursie. Został ogłoszony nabór, poszukiwania trwały półtora roku i w końcu zdecydowaliśmy się zatrudnić panią Małgorzatę. Możecie państwo to różnie oceniać, ja tylko wyjaśniam, jak wyglądał konkurs. Kwestia: instytucje publiczne a prywatne to bardzo ważny temat, ale może nie na teraz. I jeszcze jedno, rzeczywiście ilość artystów w naszym gronie maleje. Nie wiem, kto jest temu winien, bo formuła OFSW jest otwarta. Zaproszenia zostały wysłane do wszystkich, każdy mógł się przyłączyć, każdy miał prawo głosu, każdy mógł wyłonić członków sekretariatu. Może niektórym mniej na tym zależy, by działać w takiej organizacji.

Andrzej Biernacki: Pytanie – dlaczego nie zależy. Jest to jakiś problem.

Jarosław Suchan: Czyje – nas czy również dla artystów?

Adam Adach: Nie chciałbym, aby ktoś odniósł wrażenie, że artyści są niezainteresowani. Ja pracowałem w grupie do spraw artystów i widziałem, jak w ciągu tego roku ludzie się zniechęcili. Nie chcę wchodzić w układy personalne, ale struktura była nieprzyjazna artystom, nieprzyjazna debatom.

Małgorzata Ludwisiak: Nazywam się Małgorzata Ludwisiak i ponieważ też zostałam wywołana do tablicy, to chciałabym uściślić pewne fakty. Robiłam w życiu różne rzeczy związane ze sztuką współczesną. Zajmowałam się krytyką sztuki, w pewnym momencie pracowałam w „Gazecie Wyborczej” i rzeczywiście dosyć negatywnie wypowiadałam się o dyrekturze Borusewicza, bo od wielu, wielu lat wierzę, że instytucja Muzeum Sztuki[ w Łodzi] ma pewną misję do spełnienia i prezentuje pewien międzynarodowy poziom. To dobro przez wiele lat – w moim przekonaniu i chyba w przekonaniu nas wszystkich – było traktowane źle. Natomiast tuż przed rozstrzygnięciem konkursu na nowego dyrektora Muzeum zwolniłam się z „Gazety Wyborczej” i zajęłam się przez chwilę Łódź Biennale, więc nie zdążyłam niestety napisać nic pozytywnego o dyrektorze Suchanie. Podtrzymuję też to zdanie, które padło wcześniej – jesteśmy środowiskiem bardzo małym i mamy do dyspozycji w naszym życiu zawodowym w różnych momentach różne narzędzia, różne tuby, dzięki którym możemy coś powiedzieć – na temat kultury, sztuki, tego, w jaki sposób można je rozwijać czy ich bronić. Nie sądzę, żeby udział w jury były płatne – mi się nigdy nie zdarzyło w takim brać udziału. Wydaje mi się, że jest nas mało i w każdych sytuacjach, jak tylko możemy, wypowiadajmy się na rzecz sztuki i kultury.

Dorota Monkiewicz: Ja akurat brałam udział w różnych jury i one są płatne. Dla rzetelności tej informacji. Natomiast myślę, że powinniśmy wrócić do tego, co powiedziała Dorota Jarecka. Jesteśmy ruchem społecznym, który powstał spontanicznie. Na początku jest bardzo duża energia w takich ruchach, która wynikała z rozgoryczenia, z chęci zmiany. Ten ruch został zarejestrowany, stał się stowarzyszeniem. On się w jakimś sensie, niewielkim – dzięki Bogu, zinstytucjonalizował. I teraz chodzi o to, by tę energię zachować. Ponieważ jednak ze sprawozdania, które przedstawił Karol, wynika, że jednak bardzo wiele rzeczy udało nam się osiągnąć i pewne zmiany w mentalności urzędniczej jednak nastąpiły. Nie są one wielkie, ale jednak zauważalne. Ale też mieliśmy bardzo specyficzny okres – był to okres wymiany dyrektorów w wielu instytucjach, w związku z czym wydawało się, że Forum głównie zajmowało się personaliami, to znaczy zarządzaniem tymi instytucjami. Ja generalnie – to jest moje osobiste zdanie – uważam, że zajmowanie się personaliami jest ubocznym zagadnieniem dla nas. Bo dla nas ważne są procedury. Teraz nie spodziewam się – być może jestem źle poinformowana – jakiś dużych zmian w instytucjach kultury i wyborów nowych osób zarządzających. Więc powinniśmy się skupić na innych tematach. Proszę mnie oprotestować, jeśli moja intuicja jest nieprawidłowa. Dlatego wydaje mi się, że na dzisiejszym spotkaniu powinniśmy na nowo stworzyć katalog spraw, którymi Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej powinno się w najbliższym czasie zajmować. Proponuję skierowanie dyskusji w tym kierunku – o składanie propozycji, co Forum może „załatwić”, czym się powinno zajmować, co jest takim ważnym problemem dla naszego środowiska.

Karolina Lewandowska: Ja chciałam właśnie coś zgłosić. Bardzo bym chciała, by został wzmocniony filar organizacji pozarządowych. Przyznaję, że się nie zaangażowałam do tej pory w bezpośrednie działania Forum, ale chciałabym zgłosić listę problemów, które widzę z perspektywy organizacji pozarządowych, zarówno w relacjach z władzami samorządowymi, jak i w relacjach z ministerstwem. Potrzebna jest dyskusja na temat tego, co można zmienić. Czy procedury konkursowe na finansowanie, na lokale można usprawnić? Czy można sprawić, by się odbywały częściej, z odpowiednim wyprzedzeniem? Jest cały wachlarz problemów, które organizacje nie mające stałego budżetu napotykają.

Łukasz Gorczyca: Był rodzaj rozłamu czy problemów w łonie grupy NGO. Tym niemniej ta grupa istniała i była dosyć silna, tylko miała tożsamościowy ze sobą problem. Jeżeli zgłaszasz swój akces do pracy, to jest to bardzo cenne. Nie wiem, ile jest tu osób, które są przedstawicielami grupy NGO, jest Agnieszka [Czarnecka]. Bardzo dobrze byłoby, gdybyśmy podtrzymali to, co miało być zasadę przy zeszłorocznym zgłaszaniu kandydatów do pracy w Sekretariacie, żeby każda ta grupa zawodowa, która jest zrzeszona w Forum, miała też swojego przedstawiciela w Sekretariacie. To dobrze wpływa na sposób funkcjonowania Sekretariatu, który zarządza bieżącą pracą Forum.

Dorota Monkiewicz: Może przypomnimy, jakie w ogóle mamy zespoły robocze.

Łukasz Gorczyca: W ciągu tego roku doszliśmy do tego, że mamy w tej chwili pięć zespołów roboczych w ramach naszego Forum. Pierwszy to jest zespół Standardy i Procedury, który jest takim trochę ogólnym zespołem, który miał się w sposób ogólny zajmować przemyśliwaniem sprawy procedur i przemyśliwania takich standardów, które chcielibyśmy widzieć w organizacji życia publicznego w zakresie sztuki. Reszta zespołów są bardziej związane z zawodową funkcją: Artyści, Instytucje – osoby pracujące w instytucjach publicznych i problemy instytucji, Organizacje Pozarządowe, Galerie Prywatne. Ta ostatnia grupa nie bardzo jeszcze aktywnie przystąpiła do działań, ale mam nadzieję, że to się szybko zmieni, bo mamy też konkretne pomysły, co powinniśmy w sumie robić. Jest jeszcze grupa kuratorów, ale nie wiem, co się z tym działo. Na ten temat też były wątpliwości, gdzie ci kuratorzy powinni się znaleźć.

Jacek Sosnowski: Chciałem dołączyć się do postulatów, by zająć się nie tylko konkursami w kwestiach personalnych, ale też procedurami konkursowymi zarówno miejskimi, jak i ministerialnymi. […] Nawet wysyłałem taki postulat do Sekretariatu, aby zawiązała się oddzielna grupa do ewaluacji konkursów ministerialnych, ponieważ one dotyczą wszystkich grup – nie tylko NGO-sów, ale też instytucji publicznych, pewnie też niezależnych kuratorów oraz przedstawicieli galerii komercyjnych. Pozwoliłem przyjrzeć się priorytetowi „sztuki wizualne”, na które została przyznana „porażająca” kwota 5 milionów. Też jestem beneficjentem tego programu, więc teoretycznie nie mam powodu do narzekań. Ale jak zacząłem liczyć, co by się stało z tymi pieniędzmi, nawet gdybyśmy zwiększyli dofinansowanie o 100 procent, czyli z 5 milionów do 10 milionów, […] to zrobiło mi się naprawdę przykro. Nie będę wnikał w to, jak te wyliczenia wyglądały. Nie chciałbym wyjść na pazernego, że chciałbym więcej pieniędzy. Ale już uczestnicząc w tych konkursach, doświadczyłem wielu absurdów – to, że ja muszę się spowiadać ze wszystkich lat mojej działalności, a wszystko po stronie ministerialnej… Chciałbym zaznaczyć, że to nie jest mój zarzut wobec instytucji zarządzającej. Wiem, że w tym roku złamanie procedury wynikało z opóźnienia ministerialnego. Minister łamie regulamin – nic się nie dzieje, ale gdy ja zapomnę podpisu, nie wyspowiadam się z trzech lat działalności finansowej, aby dostać jeszcze więcej punktów, nie dołączę wyciągu z konta, odpadam z konkursu. Kto był w komisji? Nie wiadomo. Na co przypadła moja punktacja? Proszę spróbować się tego dowiedzieć. Przy innym priorytecie otrzymałem piękny list polecony w super tajnej drogiej kopercie. Pozwolę sobie policzyć, w przypadku priorytetu „Czesław Miłosz” odesłanie wniosków, które zostały rozpatrzone negatywnie, kosztowało z pracą ludzką pewnie sto kilkadziesiąt tysięcy złotych. Czyli jedną dotację.

Dorota Monkiewicz: Myślę, że nie jest bez znaczenia kierowanie takich wniosków do instytucji zarządzających. Tutaj na sali jest Hanna Wróblewska, dyrektorka Zachęty, instytucji zarządzającej priorytetem „sztuki wizualne”. Rzeczywiście z tym priorytetem jest ogromny problem ze względu na szerokość kryteriów, kto może aplikować do tego priorytetu. Jeżeli, Haniu, chciałabyś to skomentować. Bo wydaje mi się, że powinniśmy mieć inicjatywę do składnia wniosków o przeredagowanie zasad konkursu.

Jacek Sosnowski: Te problemy proceduralne dotyczą wszystkich priorytetów ministerialnych. Występujemy do kilku priorytetów.

Adam Mazur: Dorota zaproponowała, by mówić o tym, co ma być dalej, o przyszłości. Natomiast dla mnie niejasna jest sytuacja dotycząca obecnego Sekretariatu Forum. Rozumiem, że musimy zagłosować i udzielić absolutorium obecnemu Sekretariatowi. Rozumiem, że dyskusja o raporcie przedstawionym przez Karola jest w jakiejś mierze zamknięta, a teraz słuchamy dość luźnych i chaotycznych wniosków na przyszłość. Moje pytanie do Przewodniczącej dotyczy tego, w którym momencie będziemy głosować i dyskutować o tym, co dalej z Sekretariatem OFSW?

Dorota Monkiewicz: Czekamy, aż przyjadą wszystkie osoby, które mają się tutaj pojawić…

Adam Mazur: Czyli to dyskusja przygotowawcza, tak?

Dorota Monkiewicz: Adam, nie oglądasz się do tyłu, ale cały czas zwiększa się ilość osób na sali.

Łukasz Gorczyca: Będzie też chyba logiczne, jeżeli najpierw przedyskutujemy, jakie są różne pomysły i zadania. Łatwiej będzie wybrać odpowiednie osoby do Sekretariatu.

Adam Mazur: Pytałem o procedury, bo nasze spotkanie jest protokołowane i jako stowarzyszenie musimy się trzymać określonych reguł postępowania. Zapytam zatem jeszcze raz: jak nasze spotkanie będzie wyglądało? Jaki jest program obrad – dyskusje, głosowania, co dalej? Czy będziemy głosować nad poparciem każdego z członków Sekretariatu osobno, czy też będzie jedno głosowanie dotyczące absolutorium całości Sekretariatu?

Łukasz Gorczyca: Ale poczekaj, bo mamy tutaj ciekawą dyskusję merytoryczną, a ciebie interesują głosowania.

Hanna Wróblewska: Jako dyrektor Zachęty, instytucji zarządzającej priorytetem „sztuki wizualne” w Programie MKiDN, w jakiś sposób odpowiem na pytanie, które padło. Działamy (my – instytucje będące operatorami programów) według pewnych struktur i regulaminów narzucanych nam odgórnie przez Ministerstwo. Popieram postulat, by Forum też zaproponowało i sformułowało pewne zasady, nawet dotyczące regulaminów, i negocjowało je z Ministerstwem. Jest dużo różnych rzeczy, które można by usprawnić – poczynając od takich spraw jak bardzo nieprzyjazny, zmieniający się co roku regulamin wymagajmy dużej liczby załączników - moim zdaniem – mówię teraz prywatnie – bez sensu. Mówię to też jako grantobiorca, który nieraz na tym poległ, bo na przykład złożył bilans jednoroczny a nie trzyletni, bo właśnie ten punkt w regulaminie się zmienił. Osoby rozpatrujące wnioski muszą je odrzucać z przyczyn formalnych bo np. statuty, które nie są poświadczone na każdej stronie itd... To są absurdy, utrudniające życie obu stronom. To, po pierwsze, nie są regulaminy przyjazne. Co więcej, wydaje mi się, że bardzo dużo naszej pracy, ale też pracy osób w Ministerstwie, idzie na sprawdzanie formalne tych wszystkich projektów, brak zaś jest jakiejkolwiek ewaluacji merytorycznej po wykonaniu. Jako instytucja zarządzająca chętnie się przyłączę, pozbieram wnioski, zaniosę petycję czy wystąpię po to, by w następnych regulaminach te zasady były prostsze i przyjaźniejsze. To jest oczywiście trudne, bo w grę wchodzi demon kontroli zarządczej. Jak w „Zezowatym szczęściu” u obywatela Piszczyka – nie każde sprawozdanie musi mieć jeszcze swoje sprawozdanie. Więc tym bardziej trzeba zainterweniować bo po drodze gubi się sens. Jeśli chodzi o priorytet „sztuki wizualne”, proszę zobaczyć, że istnieje tutaj tak wielość podmiotów. Do tych 5 milionów, które są naprawdę sumą niewielką, jeśli państwo pomyślą o 50 milionach, które poszły na Rok Szopenowski, 20 milionach, które idą na program rezydencji itd., startują wszystkie podmioty, zarówno instytucje samorządowe, fundacje, zrzeszenia itd. Nie mogą startować instytucje narodowe, chyba że przez jakąś fundację. Eksperci, oceniający wnioski powoływani są na końcu, we współpracy z ministerstwem. To są fachowcy. Fachowcy, których część jest tez też w Forum. Punktacje są jawne, jawne i jasne są kryteria przyznawania kwot:, np. od 70 punktów - 70 procent wnioskowanej sumy, to dostaje tyle, jeśli 70 punktów - 70 procent, itp. Zaniepokojenie wzbudza fakt, że przy tych 5 milionach większość dotacji zabierają imprezy cykliczne typu festiwale. To jest sprawa do zastanowienia się. Kryteria są tak sformułowane, że znacznie łatwiej jest pozytywnie ocenić festiwal (a właściwie jego projekt) odbywający się co roku niż pojedynczą wystawę. A wielkim przegranym są książki publikacje. Okazuje się, że bardzo dużo pieniędzy idzie na przedsięwzięcia o charakterze eventowym. Co więcej, eksperci zmieniają się co roku. Oni oceniają projekt, nie oceniają już samego wydarzenia. Witamy w Unii Europejskiej: doskonale napisany projekt obroni sam siebie; jako projekt a nie jako realizowane wydarzenie. Czasem jak pytam prywatnie o dotowany kolejny raz festiwal to słyszę w odpowiedzi od mieszkańców, krytyków, artystów, ekspertów: „nie, to jest tylko promocja, nic ciekawego pod względem artystycznym”. Ale jako projekt w doskonale wypełnionym wniosku ciągle brzmi interesująco. Więc po raz kolejny również otrzyma wysoka punktację. Bo ocenia się wniosek w oderwaniu od realiów. To są kwestie dla naszego środowiska do przeanalizowania. Poza tym, że możemy narzekać, to jestem za tym, by coś w jakiejś grupie zrobić.

Jarosław Suchan: To jest ewentualnie zadanie dla Forum. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego – dlatego ten ruch został stworzony – że potrzebne są zmiany, ponieważ w kulturze dzieje się źle. Tylko że te zmiany nie są do przeprowadzenia przez nas, a jeżeli są, to tylko w niewielkim stopniu. Narzędzia do przeprowadzenia tych zmian są z jednej stronie w rządzie, w ministerstwie kultury, z drugiej strony w samorządach, z trzeciej strony – w sejmie, tam gdzie istnieje możliwość podejmowania inicjatywy ustawodawczej i zmiany prawa. Wszystkie problemy, z którymi się spotykamy, są pochodną źle działającego w Polsce prawa. Jeżeli chcemy mieć wpływ na jego zmianę, musimy zaproponować ministerstwu, samorządom, Komisji Kultury w sejmie lepsze rozwiązania od tych, które są. Bez większej nadziei na to, że wszystkie zostaną wprowadzone – państwo generalnie zmierza pod tym względem w złym kierunku – ale z szansą na wprowadzenie przynajmniej części. Tylko że to wymaga od nas ciężkiej pracy. Czy nas na to stać?

Łukasz Gorczyca: Trochę nas czas goni, ale wydaje mi się, że te dwie rzeczy, które zostały zgłoszone, są bardzo rozsądnymi propozycjami do pracy. Pierwsza to kwestia ulepszenia czy monitorowania konkursów ministerialnych. Z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że w kontaktach z ministerstwem nasze Forum do tej pory odnosiło największe sukcesy. Ministerstwo rzeczywiście zaczęło nas respektować, odpowiadać na nasze pisma, zapraszać do różnych gremiów, więc być może kontakt, który nawiązaliśmy, rokuje pewne nadzieje na to, że będziemy mogli wyrazić tutaj opinię i przedstawić propozycję ulepszenia systemu przyznawania pieniędzy z programów ministerialnych. Dobrym przykładem rozwiązywania tego typu problemów w Warszawie na poziomie samorządu są komisje dialogu społecznego. Takie komisje istnieją przy mieście stołecznym Warszawa, zrzeszają głównie przedstawicieli NGO, którzy sami doprowadzili do tego, że przedstawiciele tych komisji zasiadają w gronach eksperckich. Dzięki ich pracy wiele zostało ulepszone w procedurach konkursowych. Czyli dla Forum bardziej naturalnym partnerem będzie ministerstwo, bo na płaszczyźnie samorządowej to musi się dziać bardziej demokratycznie, samorządowymi kanałami. Trudno, aby Forum wchodziło w negocjacje z samorządem miasta Łodzi. Będzie to bardzo skomplikowane. A ministerstwo dało nam tu jakiś znak, że się nami interesuje. A druga rzecz, być może, która byłaby praktyczną pomocą, to stworzenie takiej listy eksperckiej. To jest problem, który istnieje od dłuższego czasu. Gdyby istniał bank ekspertów, którzy są właściwymi osobami do konkretnych zadań, to taki bank mógłby być udostępniany instytucjom lub ministerstwu, które potrzebują takich ludzi. A Forum mogłoby wygenerować takie listy.

Dorota Monkiewicz: No właśnie, bo myśmy przygotowali w ramach wniosków pokongresowych, ministerstwo zna naszą koncepcję wyłaniania ekspertów, ale zupełnie… W tym zespole byłam ja, była jeszcze Hanka Wróblewska, Jarosław Suchan. I jakoś żadnej reakcji po prostu na tej wniosek nie było.

Bartek Remisko: Może tylko przypomnę, że przedstawicielka grupy Standardy i Procedury Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej, pani Milada Ślizińska jest w ministerialnej komisji stypendialnej.

Kamil Malinowski: Chciałbym wrócić do propozycji, czym jeszcze Forum mogłoby się zajmować. Chodzi mi o pozycję freelancerów i o jakąś formę rozpoznania pozycji freelancerów-kuratorów, ale również artystów, jako jednostek, które mają jakąś formę podmiotowości – w tym sensie, że mogą też występować o środki z instytucji publicznych. To oczywiście bardzo skomplikowana kwestia prawna. Wydaje mi się, że jest tutaj duży potencjał do zrobienia czegoś w tym kierunku. Druga kwestia, trochę mówiła o tym Dorota Jarecka, to zbudowanie jakiejś siły przeciwstawnej wobec oficjalnego dyskursu kulturalnego, jeśli chodzi o politykę historyczną. To, co już mówiła o tym Hanna Wróblewska, zahacza o ten temat: w Polsce ministerstwo kultury jest jednym z głównych grantodawców dla projektów artystycznych, w związku z czym jest tam też duże…

Hanna Wróblewska: Ja pokazywałam, że problem jest gdzie indziej. Ministerstwo finansuje przede wszystkim festiwale. Także dlatego, że my, eksperci, ludzie powoływani też z naszego środowiska, kuratorzy, artyści, tak je punktujemy, że bardziej przekonują nas festiwale. I to jest dyskusja dla nas – czy wierzymy w projekty festiwalowe, czy też książki o sztuce, wystawy i katalogi liczą się dla nas mniej? Czy wystawy już nie są naszym medium? Jaka według nas powinna być polityka grantów? Gorzej oceniony festiwal, jeżeli tylko doszedł do tych 70 czy 80 punktów i otrzyma 70 czy 80 procent wnioskowanej sumy, zużytkowuje większą część pieniędzy z programu, bo ma bardzo duży budżet. Znacznie mniej zostaje na rzeczy trwałe – na kolekcje, na wydawnictwa czy też na same wystawy. Mówię o priorytecie „sztuki wizualne”. Druga rzecz, o której możemy państwa poinformować to priorytet dotyczący kolekcji. On ruszył w formie pilotażowej. Na kongresie kultury jesienią ubiegłego roku padł taki wniosek, że cały czas tracimy to coś, co można nazwać naszym dziedzictwem. Powstają nowe muzea sztuki współczesnej, ale nie ma specjalnego dofinansowania kolekcji międzynarodowych. Istnieją zachęty - stowarzyszenia, jest możliwość ich dofinansowania. Ale to są zupełnie inne finanse, pod względem wysokości sum i kolekcje o trochę innym niż muzealny charakterze. Od tego roku został sformułowany priorytet dla kolekcji muzealnych, dla muzeów specjalizujących się w sztuce współczesnej. Pierwszy nabór i rozdanie już się odbyło. To też jest sprawa dla naszego środowiska – do przyjrzenia się jak ten program funkcjonuje, i ewentualnego zgłoszenia uwag, bo program jest wciąż pilotażowy i nie wiadomo, czy przetrwa i w jakiej formie. Może ten program powinien być jednym wielkim programem dotyczącym wszystkich kolekcji sztuki współczesnej – i muzealnych i zachętowskich, to znaczy jakiś procent powinien być przeznaczony na muzea sztuki współczesnej, a jakiś procent na zachęty. Tak, żebyśmy zaczęli kolekcjonować, żeby powstawały dobre międzynarodowe kolekcje sztuki współczesnej, ale też tak, by nie zatracić energii zachęt, które – nie ukrywajmy – wywołały pewien pozytywny ruch w galeriach sztuki i wśród artystów. Myślę, że to jest bardzo ważne, by państwo przyjrzeli się też temu programowi i wypowiedzieli się też na ten temat.

Łukasz Gorczyca: Chciałbym tylko dodać w kwestii formalnej i tego postulatu o freelancerach – miałem wrażenie, że grupa kuratorów to właśnie coś takiego, chodziło o tych kuratorów, którzy nie są na stałe związani z instytucjami publicznymi, czyli są de facto freelancerami.

Andrzej Biernacki: Chciałem się jeszcze odnieść do tego, co powiedziała pani Hanna Wróblewska w poprzedniej kwestii, mianowicie beneficjentów grantów ministerialnych. To jest moim zdaniem ogromna działka właśnie dla nas. Proponowałbym, aby w ogóle z grona beneficjentów wykluczyć, bo inaczej nigdy nie uporamy się ze sprawą festiwali, które są grantochłonne, samorządy. Zwracam uwagę, że im bogatszy jest samorząd, dysponujący nie swoimi środkami, tylko publicznymi, tym o wyższe granty może występować. Jeśli ktoś indywidualnie wystąpi o grant – jest instytucja wkładu własnego, dosyć istotna w przydzielaniu grantów – jest na starcie bez szans. Wygląda to tak, że instytucja samorządowa dostaje pierwsze pieniądze jako samorząd na wkład własny, drugie pieniądze dostaje z Międzynarodowego Centrum Kultury czy z ministerstwa, a trzecia część to pieniądze w formie pensji, którą dostaje sam wnioskujący, czyli dyrektor ośrodka czy instytucji. Oni są na starcie uprzywilejowani. Powinniśmy dążyć do tego, aby wyłączyć jednostki samorządu terytorialnego z grona beneficjentów grantów ministerialnych.

Dorota Jarecka: Chciałam skierować tę dyskusję na trochę inne tory, bo spotkaliśmy się nie po to, by dyskutować, czy w tym etapie konkursu ministerstwo dobrze czy źle wydało 5 milionów. Nie ma to sensu. To jest dyskusja, która powinna toczyć się grupie, która wyłoni się na przykład dzisiaj i będzie na bieżąco towarzyszyć osobom, które są w tych różnych gremiach, o których mówiliście. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że w tylu ciałach, jury i innych „podejrzanych” grupach uczestniczymy (czy oni biorą za to pieniądze?). Mnie też zdumiało, że o tym nie wiem, że tam jesteście. Może powinniśmy zrezygnować z tych grup – kuratorzy, artyści, NGO-sy itd., które jakoś tam sobie pracują, ale nie mają ze sobą kontaktu za bardzo, bo ta lista mailowa, gdzie wszyscy do siebie piszą, nie wyszła, to prowadzi do jakiegoś chaosu. Mam propozycję, żeby stworzyć dwie grupy. Jedna grupa składałaby się z przedstawicieli różnych zawodów czy instytucji, by w takiej grupie był i kurator, i artysta, i właściciel galerii, by byli różni ludzie, którzy by na bieżąco towarzyszyli osobom, które są w różnych gremiach jako głos doradczy, kontrolujący, towarzyszący, dyskutujący. Czyli być partnerem osób, które już – że tak powiem – rządzą. I niech one rządzą z naszą pomocą. […] Natomiast druga grupa powinna martwić się o politykę i relacje na zewnątrz. Może to byłoby bardziej sensowne niż ta biurokracja, która tutaj powstała i prace w podkomisjach – to przypomina parlament złożony z setek osób, które nie wiedzą, co inni posłowie robią.

Łukasz Gorczyca: Twoja obserwacja jest trafna. Szereg grup w zasadzie nic nie robi. To jest też może powód tej dzisiejszej dyskusji i problemu, co dalej. Twoja sugestia jest słuszna, ale można by ją uprościć. Te dwie aktywności, które wskazałaś – załatwianie spraw proceduralnych – tym z definicji miała się zajmować grupa Standardy i Procedury, która zrzesza przedstawicieli różnych branż, musi dostać konkretne zadania do pracy, a funkcję polityczną spełniał do tej pory Sekretariat. Sekretariat redagował pisma, które były adresowane do przedstawicieli władz lub odpowiadały na polityczne zapotrzebowania. Sekretariat jest odpowiedzialny za to, jak było w przypadku Zachęty, by zwołać specjalne zebranie, by każdy mógł się wypowiedzieć w tej konkretnej sprawie. Taka struktura w zasadzie jest, tylko musimy się bardziej zmobilizować do działania. Pozostałe grupy zawodowe – było takie zapotrzebowanie na to. To też działa w jakiś sposób na rzecz konsolidacji naszego środowiska. Kasować może nie ma potrzeby, a raczej mobilizować w ramach struktur, które są, do bardziej intensywnej pracy.

[…]

Adam Mazur: Rozmawiamy mgliście o przyszłości. Tymczasem wydaje mi się, że zasadniczą sprawą jest to, co dalej z Forum i z Sekretariatem. Dlaczego właściwie podajecie się do dymisji?

Dorota Monkiewicz: Pierwszy powód jest taki, że zrezygnowała Hanka. Ja mam powody indywidualne. Splot przypadków spowodował, że w końcu zdecydowaliśmy, że cały sekretariat kończy swoje funkcjonowanie. Tak się składa, że dwie osoby muszą zrezygnować z powodów osobistych – ze względu na nawał prac, to o to głównie chodzi, albo o wyjazd i niemożność uczestniczenia w dalszych pracach. Ponieważ ta liczba osób zrobiła się dosyć duża, doszliśmy do wniosku, że poddamy cały sekretariat i wybierzemy go jeszcze raz. Czy to dobrze wytłumaczyłam?

Łukasz Gorczyca: Nie. Jest to też decyzja polityczna. Sytuacja, która miała swoje przesilenie w grudniu, dyskusji wokół Zachęty i spotkaniu, które było pełne emocji i zakończyło się swego rodzaju kompromisem, pozostawiła w naszym odczuciu jakiś znak zapytania wobec tego, czy Forum spełniło swoją misję, czy nie. I doszliśmy do wniosku, że dobrze będzie, gdy my jako Sekretariat, który odpowiada za nasze bieżące prace, podda się weryfikacji – rozwiążmy ten Sekretariat, skoro i tak kilka osób musi zrezygnować, i spróbujmy na nowo skonstruować ten zarząd, by sytuacja była w jakiś sposób odświeżona.

Adam Mazur: Czym innym jest weryfikacja polegająca na głosowaniu nad poparciem działań obecnego Sekretariatu i ewentualne uzupełnienie składu, a czym innym jest, gdy Sekretariat podaje się w całości do dymisji i Forum stoi przed koniecznością wyboru Sekretariatu od nowa.

Karol Sienkiewicz: Adam, nie skupiajmy się tak mocno na kwestiach formalnych. Bez przesady. Nie jest tak, że stwierdziliśmy, że nasza praca nie miała sensu czy że doprowadziła w ślepy zaułek. Doszliśmy do wniosku, że sytuacja będzie jaśniejsza, bardziej klarowna, jeśli wybierzemy Sekretariat jeszcze raz. By nikt nie miał wątpliwości. I tyle.

Dorota Monkiewicz: Mamy tutaj różne stanowiska. Moja decyzja nie jest polityczna. Bo jeśli jestem w Sekretariacie, to powinnam się na 100% angażować w jego prace. I w tej chwili mam taką sytuację zawodową, że nie jestem się w 100% angażować. Mój powód nie jest polityczny, jest jak najbardziej ludzki.

Łukasz Gorczyca: Będzie prościej, jak wybierzemy Sekretariat jeszcze raz.

Karol Sienkiewicz: Wydawało nam się, że będzie lepiej dla Forum, stowarzyszenia, środowiska, dla celów, jakie sobie stawiamy, jeżeli wybierzemy sekretariat jeszcze raz.

Zuzanna Janin: Ale jeżeli Sekretariat się rozwiąże, to czy istnieje ktokolwiek, kto z przyczyn czasowych czy politycznych, czy jakichkolwiek innych będzie się chciał podjąć tej roboty? Bo wzięliście na siebie pewną odpowiedzialność. I jak to kontynuować, nie mając następcy?

Monika Zielińska: Są kandydaci ze starego składu, którzy mogliby kontynuować pracę w nowym składzie. Zgodzili się kandydować Łukasz Gorczyca i Karol Sienkiewicz. Mamy też innych kandydatów i prosimy o zgłaszanie się nowych osób.

GŁOSOWANIE O PRZYJĘCIE REZYGNACJI HANNY WRÓBLEWSKIEJ Z FUNKCJI PRZEDSTAWICIELA STOWARZYSZENIA I USTĘPIENIE SEKRETARIATU
WYBORY DO SEKRETARIATU.
KANDYDACI: Ola Berłożecka, Andrzej Biernacki, Iwona Bigos, Łukasz Gorczyca, Katarzyna Górna, Dominik Kuryłek, Małgorzata Ludwisiak, Karol Sienkiewicz, Joanna Stembalska, Marek Świca.


DYSKUSJA W CZASIE LICZENIA GŁOSÓW:

Zuzanna Janin: Mam pewną propozycję – propozycję nagrody OFSW, która stworzyłaby dla Forum fajną sytuację prestiżową, wyłoniłaby ważne postacie ze środowiska. To powinny być nagrody dla artystów, kuratorów, osób piszących… Może stworzylibyśmy grupę, która opracowałaby system działania, sposób przyznawania tej nagrody, nazwę, imię jakiegoś wielkiego polskiego mistrza czy mistrzyni. Chciałabym zapytać, co o tym sądzicie, bo ten pomysł w kuluarach ma duże poparcie. Mogłaby być także jedna kategoria – dla osoby lub instytucji, która pozytywnie wpływa na sytuację sztuki współczesnej w Polsce.

Iwona Bigos: Chyba więcej przyniosłoby przyznawanie nagrody osobom spoza środowiska, które mają wpływy polityczne. Nie udzielajmy sobie nagród, ale komuś, kto może nam pomóc.

Zuzanna Janin: Pomysł tej nagrody miałby przypominać Oscary, które przyznają członkowie Akademii Filmowej, poniekąd... członkom Akademii Filmowej za dokonania artystyczne w danym roku w wielu kategoriach. […] Nie mamy czegoś takiego w Polsce – nagrody przyznawanej przez środowisko sztuki ludziom sztuki. Trzeba by opracować system takiej nagrody, rotacyjność kapituły / komisji itp. Poparcie dla tego pomysłu jest generalnie bardzo duże wśród członków Forum, wg mojego rozeznania. Pozostaje pytanie, czy Forum oficjalnie go poprze, ponieważ właśnie tego rodzaju sytuacje w końcowym efekcie wzmocnią siłę naszego stowarzyszenia na zewnątrz, m in. w mediach, wśród polityków... oraz pozwolą na większe oddziaływanie osób-laureatów tego ważnego wyróżnienia nadawanego przez profesjonalne gremium.

Monika Weychert-Waluszko: Bardzo mi się nie podoba ten pomysł. Jeśli mamy być środowiskiem lobbującym za zmianami, powinniśmy zachować pewną czystość intencji. Sankcjonowanie, nagradzanie wewnątrz środowiska może zaszkodzić głównemu celowi, czyli tworzeniu gremium, które ma doprowadzić do zmian systemowych. Nie możemy się rozmieniać na drobne, nasza rola powinna być inna niż przyznawanie sobie nagród.

Jacek Sosnowski: Osobiście uważam, że nagrody są bardzo potrzebne. W naszym kraju funkcjonuje wiele nagród, które funkcjonują słabo. Jednak ja chciałem się zapytać, ilu z państwa było na przyznaniu nagrody, która zyskała pewien prestiż, czyli Samsung Art Master. Nas nie było tam zbyt wielu. […] Nas tam nie było.

OGŁOSZENIE WYNIKÓW

Ola Berłożecka - 8 głosów
Andrzej Biernacki - 13 głosów
Iwona Bigos - 13 głosów
Łukasz Gorczyca - 41 głosów
Katarzyna Górna - 37 głosów
Dominik Kuryłek - 41 głosów
Małgorzata Ludwisiak - 29 głosów
Karol Sienkiewicz - 42 głosy
Joanna Stembalska - 18 głosów
Marek Świca - 17 głosów

W głosowaniu brało udział 51 członków OFSW. Do sekretariatu Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej wybrani zostali: Łukasz Gorczyca, Katarzyna Górna, Dominik Kuryłek, Małgorzata Ludwisiak, Karol Sienkiewicz, Joanna Stembalska i Marek Świca.

Nowym przedstawicielem stowarzyszenia został Karol Sienkiewicz, który uzyskał najwięcej głosów.

ZAMKNIĘCIE OBRAD

środa, 16 marca 2011

Walne zebranie Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej - krótka relacja

Na walnym zebraniu Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej, które odbyło się w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie 16 marca 2011 roku, wybrany został nowy sekretariat stowarzyszenia. Zgodnie ze statutem stowarzyszenia, w sekretariacie zasiada od 3 do 7 osób. Głosowano tajnie (zgromadzeni członkowie stowarzyszenia mogli oddawać głosy na 10 zgłoszonych kandydatów, typując od jednej do siedmiu osób). W głosowaniu brało udział 51 osób.
Wyniki głosowania:

Ola Berłożecka - 8 głosów
Andrzej Biernacki - 13 głosów
Iwona Bigos - 13 głosów
Łukasz Gorczyca - 41 głosów
Katarzyna Górna - 37 głosów
Dominik Kuryłek - 41 głosów
Małgorzata Ludwisiak - 29 głosów
Karol Sienkiewicz - 42 głosy
Joanna Stembalska - 18 głosów
Marek Świca - 17 głosów

Do sekretariatu Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej wybrani zostali: Łukasz Gorczyca, Katarzyna Górna, Dominik Kuryłek, Małgorzata Ludwisiak, Karol Sienkiewicz, Joanna Stembalska i Marek Świca.

Nowym przedstawicielem stowarzyszenia został Karol Sienkiewicz, który uzyskał najwięcej głosów.

Niedługo przedstawimy Państwu szczegółowe sprawozdanie z przebiegu zebrania i dyskusji nad stojącymi przed Forum wyzwaniami.

poniedziałek, 14 marca 2011

Program spotkania 16 marca 2011 roku, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, godz. 11.00

Przypominamy o walnym zebraniu Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej oraz debacie „Nowe muzea sztuki w Polsce” – już w najbliższą środę 16 marca 2011, od godz. 11.00.

godz. 11.00 Walne zebranie Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej. Podsumowanie ostatniego roku działalności OFSW, dyskusja o przyszłości stowarzyszenia, wybór nowego sekretariatu oraz przedstawiciela OFSW;

W przerwie w kawiarni Muzeum serwowany będzie lunch w cenie 13 złotych.

godz. 15.00 Nowe muzea, nowe wizje. Rozmowa o programach muzeów sztuki.

Dorota Monkiewicz, Muzeum Współczesne Wrocław
Joanna Mytkowska, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
Maria Anna Potocka, Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie
Jarosław Suchan, Muzeum Sztuki w Łodzi

prowadzenie: Dorota Jarecka

godz. 17.00 Dyskusja o perspektywach rozwoju muzeów sztuki i ich znaczeniu dla miast.

Prof. Jerzy Hausner, Uniwersytet Ekonomiczny Kraków
Jarosław Obremski, wiceprezydent Wrocławia
Magdalena Sroka, wiceprezydent Krakowa
Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi
Piotr Żuchowski, wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego
oraz przedstawiciel Zarządu Miasta Stołecznego Warszawy

prowadzenie: Edwin Bendyk

godz. 19.00 drink

Będziemy wdzięczni za przesyłanie nam drogą mailową (forumsztukiwspolczesnej@gmail.com) wszelkich opinii, pytań, propozycji tematów i problemów do podjęcia zarówno w czasie dyskusji dotyczącej OFSW, jak też debat dotyczących muzeów.

czwartek, 10 marca 2011

Raport z dotychczasowej działalności OFSW

Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej
Raport z działalności stowarzyszenia
marzec 2010 – marzec 2011


1 grudnia 2009 roku z inicjatywy grupy wybitnych artystów, historyków sztuki, dyrektorów instytucji w Muzeum Narodowym w Warszawie odbyło się spotkanie szeroko rozumianego środowiska sztuki współczesnej – kuratorów, krytyków, twórców, galerzystów itd. Wspólnie postanowiliśmy o potrzebie powołania organizacji reprezentującej interesy naszego środowiska i lobbującej w ważnych dla nas sprawach. Wtedy też powołaliśmy pierwsze zespoły robocze (Standardy i procedury, Sprawy artystów, Organizacje pozarządowe, Instytucje) i ustanowiliśmy tymczasowy sekretariat, kierujący pracami do momentu powołania stowarzyszenia (w składzie: Joanna Mytkowska, Karol Sienkiewicz, Monika Szewczyk, Hanna Wróblewska). Zapis dyskusji z tego spotkania znajduje się pod adresem: http://forumsztukiwspolczesnej.blogspot.com/2010/01/spotkanie-zaozycielskie-obywatelskiego.html.

W marcu 2011 roku w Zachęcie w Warszawie odbyło się walne zebranie, które powołało do życia Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej (OFSW) jako stowarzyszenie zwykłe (zarejestrowane w Warszawie, pod adresem Zachęty Narodowej Galerii Sztuki). Walne zebranie poprzedziło spotkanie zespołów roboczych. Przedstawicielką OFSW została wybrana Hanna Wróblewska, w drodze głosowania wyłonieni również zostali na dwuletnią kadencję pozostali członkowie sekretariatu OFSW (Łukasz Gorczyca, Joanna Kiliszek, Dorota Monkiewicz, Bartek Remisko, Karol Sienkiewicz, Monika Zielińska). Powołane też zostały nowe grupy robocze (Galerie prywatne, Kuratorzy).

W ciągu ostatniego roku zabieraliśmy głos między innymi w następujących sprawach:
• Konkursu na stanowisko dyrektora Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie. O konieczności ogłoszenia międzynarodowego konkursu wypowiadała się jeszcze grupa inicjatywna OFSW. W tej sprawie spotykaliśmy się z Dyrektorem Departamentu Narodowych Instytucji Kultury w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Zenonem Butkiewiczem oraz prowadziliśmy korespondencję z ministerstwem. Między innymi w wyniku naszych nacisków minister ogłosił konkurs, a w obradach jury brał udział reprezentant OFSW, wybrany przez Sekretariat – Piotr Rypson. (Przed udziałem w obradach odbyło się otwarte spotkanie z Piotrem Rypsonem). Konkurs na stanowisko dyrektora Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie wygrał Fabio Cavallucci.
• Konkursu na stanowisko dyrektora Bunkra Sztuki w Krakowie. Miały miejsce dwa konkursy, drugi zakończył się wyłonieniem zwycięzcy Piotr Cypryański. W jury drugiego konkursowego na zaproszenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zasiadała Hanna Wróblewska.
• Konkursu na dyrektora CSW w Toruniu. We wszystkich sprawach dotyczących stanowisk dyrektorskich podkreślaliśmy wagę odpowiednich procedur konkursowych oraz składu jury (konieczność komisji eksperckich).
• Decyzji Rady Powierniczej Muzeum Narodowego w Warszawie odrzucającą koncepcję rozwoju muzeum przedstawioną przez prof. Piotra Piotrowskiego, co de facto zmusiło go do rezygnacji ze stanowiska. Rada Powiernicza Muzeum nigdy nie uzasadniła swojej decyzji, jak też nie odpowiedziała na pismo OFSW.
• Zniszczenia dzieła Leona Tarasewicza oraz zasłonięciem banerem reklamowych pracy Stanisława Dróżdża w Katowicach.
• OFSW uczestniczyło w pracach Obywateli Kultury lobbujących na rzecz przeznaczenia 1% budżetu na kulturę oraz podpisania Paktu dla Kultury.

W związku z licznymi postulatami artystów, by zająć się kwestią wynagrodzeń twórców oraz relacjami między twórcami a instytucjami, OFSW przeprowadziło ankietę wśród najważniejszych publicznych instytucji w Polsce, zadając kilka podstawowych pytań. Wyniki ankiety są zamieszczone na blogu OFSW: http://forumsztukiwspolczesnej.blogspot.com/2010/03/ankieta-artysci-instytucje.html. Ankieta wprawdzie nie odpowiada na postulaty, może jednak stanowić punkt wyjścia w indywidualnych rozmowach między artystami i instytucjami (ma charakter deklaratywny).

OFSW wyszło też z inicjatywą opracowania Kodeksu Etyki Środowiska Sztuki Współczesnej. Konsultantką pro-bono prac nad nim jest etyk prof. Magdalena Środa, z którą spotkaliśmy się w Zachęcie 7 czerwca 2010. Obecnie nad swoimi postulatami do Kodeksu pracują zespoły robocze. Wkrótce zostanie wyłoniona grupa, która napisze wstępny projekt Kodeksu, następnie poddany szerokiej środowiskowej dyskusji.
O działaniach i planach OFSW informowaliśmy na bieżąco na blogu OFSW oraz za pośrednictwem Facebooka i mailingu.

W związku ze zmianą na stanowisku dyrektora warszawskiej Zachęty (jej dotychczasowa dyrektor Agnieszka Morawińska została dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie) oraz propozycją ministra, by powołać na to stanowisko Hannę Wróblewską, dotychczasową wicedyrektor Zachęty i Przedstawicielkę OFSW, powstała problematyczna sytuacja. By wypracować wspólne stanowisko, 8 listopada 2010 w Zachęcie odbyło się walne zebranie. Zapis dyskusji znajduje się na blogu OFSW: http://forumsztukiwspolczesnej.blogspot.com/2010/11/zapis-dyskusji-podczas-walnego-zebrania.html. Zebrani niemal jednogłośnie przyjęli wypracowane wówczas stanowisko OFSW i treść pisma wystosowanego do ministra. Jednocześnie jednak decyzja Hanny Wróblewskiej, by przyjąć ministerialną nominację na stanowisko dyrektor Zachęty (we wszystkich sytuacjach OFSW opowiadało się za przeprowadzaniem konkursów na stanowiska dyrektorskie) oraz zrezygnować ze sprawowania funkcji Przewodniczącej OFSW, wywołała kontrowersje. W tej sytuacji uznaliśmy, że z uwagi na przyszłość OFSW i wyzwania stojące przed stowarzyszeniem, potrzebę konsolidowania naszego środowiska, a nie mnożenia niepotrzebnych konfliktów, na spotkaniu w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie 16 marca 2011 roku wybrany zostanie na nowo pełen skład Sekretariatu oraz wyłoniony nowy Przedstawiciel OFSW.

W ciągu roku udało nam się stworzyć reprezentacją środowiska sztuki współczesnej, nasz głos był brany pod uwagę przez polityków i samorządowców, w niejednym wypadku byliśmy w stanie wpływać na ich decyzje. Udało nam się stworzyć bezprecedensową platformę dyskusji, na której możemy definiować problemy i starać się je rozwiązywać, określać stojące przed nami wyzwania i opracowywać strategie ich realizacji.

Sekretariat Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej

Łukasz Gorczyca
Joanna Kiliszek
Dorota Monkiewicz
Bartek Remisko
Karol Sienkiewicz
Hanna Wróblewska
Monika Zielińska

czwartek, 24 lutego 2011

Zaproszenie na walne zebranie OFSW i debaty o nowych muzeach

Szanowni Państwo,

W marcu zakończy się kadencja sekretariatu Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej w jego obecnym kształcie. Nadszedł czas na podsumowanie działalności Forum oraz otwartą, pogłębioną dyskusję na temat przyszłości naszego stowarzyszenia oraz stojących przed nim wyzwań. Zapraszamy wszystkich na walne zebranie do Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie (ul. Pańska 3) w środę 16 marca 2011, połączone z sesją o nowych muzeach sztuki współczesnej.

Program:

11.00 – WALNE ZEBRANIE OFSW. Podsumowanie ostatniego roku działalności OFSW, dyskusja o przyszłości stowarzyszenia, wybór nowego sekretariatu na kolejną roczną oraz przedstawiciela OFSW;
13.00 – przerwa na lunch;
15.00 – DEBATA O MUZEACH – panel z udziałem dyrektorów: Doroty Monkiewicz (Muzeum Współczesne, Wrocław), Joanny Mytkowskiej (Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie), Marii Anny Potockiej (MOCAK, Kraków), Jarosława Suchana (Muzeum Sztuki w Łodzi);
17.00 – DEBATA O MUZEACH – panel z udziałem prof. Jerzego Hausnera, wiceministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Żuchowskiego oraz przedstawicieli władz samorządowych Krakowa, Łodzi, Warszawy i Wrocławia;
20.00 – drink.

Będziemy wdzięczni za przesyłanie nam drogą mailową (forumsztukiwspolczesnej@gmail.com) wszelkich opinii, pytań, propozycji tematów i problemów do podjęcia zarówno w czasie dyskusji dotyczącej OFSW, jak też debat dotyczących muzeów.

Serdecznie prosimy o potwierdzenie przybycia na spotkanie oraz zgłoszenia osób chętnych do pracy w sekretariacie w jego drugiej rocznej kadencji. Szczególnie zależy nam na obecności naszych członków spoza Warszawy. Przybywajcie!
Wkrótce poinformujemy o szczegółach spotkania.

Pozdrawiamy,

Sekretariat OFSW

piątek, 3 grudnia 2010

Oświadczenie Hanny Wróblewskiej

Warszawa, 3 grudnia 2010

Koledzy i koleżanki, drodzy przyjaciele,

1 grudnia przyjęłam nominację na stanowisko dyrektora Zachęty Narodowej Galerii Sztuki. W związku z tym rezygnuję z pełnienia funkcji sekretarza Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej. Zachęta jako miejsce wciąż jest siedzibą stowarzyszenia – tak jak jest to zarejestrowane w dokumentach – i mam nadzieję, że nią pozostanie.

Dziękuję za możliwość pracy z Wami w ostatnim roku i za dyskusję, która odbyła się przed dwoma tygodniami, a która była dla mnie ważnym materiałem do przemyśleń. Liczę, że nie wycofując się z walki o standardy i procedury, podejmiemy jako Forum temat publicznych instytucji kultury w Polsce. Bez realnie finansowanych, sprawnie zarządzanych i funkcjonujących w przyjaznym otoczeniu prawnym instytucji publicznych nie rozwiążemy w Polsce ani problemów edukacji, dostępu do kultury, ani problemów artystów czy nawet normalnego funkcjonowania rynku sztuki. Czas już, by Forum jako stowarzyszenie – nie przestając działać w podgrupach w ważnych dla środowiska tematach – wypowiedziało się w kwestii misji, strategii i systemu prawnego instytucji publicznych.

Mam nadzieje, że zmiany obecnie zachodzące w różnych instytucjach publicznych staną się podstawą do takiej głębokiej i rzeczowej debaty również między nami. Póki jako środowisko nie zaczniemy o tym dyskutować, nie będziemy w tej kwestii partnerem dla naszych władz i organizatorów.

Liczę na Was i życzcie mi proszę powodzenia.
Hanna Wróblewska

Konferencja PAKT DLA KULTURY

Spotykamy się w sobotę 11 grudnia 2010 o godz. 12.00 w kinie „Kultura”.

Przekonani, że kultura i poziom uczestnictwa w niej są kluczowymi czynnikami, od których zależy jakość demokracji, jakość życia indywidualnego i społecznego oraz dynamika rozwoju kraju, spotykamy się, by przedstawić do publicznej debaty PAKT DLA KULTURY. Ma on na celu określenie działań zmierzających do poprawy państwa i społecznego uczestnictwa w kulturze. PAKT będzie uchwalony podczas Kongresu Obywateli Kultury wiosną 2011 roku.

Spotkanie odbędzie w godzinach 12.00-17.00.

W programie:

1. 12.00 Wprowadzenie: Michał Zadara
2. 12.15 - 13.15 Panel dyskusyjny: „Czy demokracja jest możliwa bez kultury?”, prowadzenie Edwin Bendyk i Dariusz Gawin
3. 13.15 - 13.30 Idea paktów społecznych, prof. Jerzy Hausner
4. 13.30 - 13.50 Wykluczenie z kultury na przykładzie kryzysu czytelnictwa w Polsce, Beata Stasińska
5. 14.15 - 16.00 PAKT DLA KULTURY prezentują m.in. Henryka Bochniarz, Jacek Bromski, Beata Chmiel, Jarosław Lipszyc, Joanna Mytkowska, Maciej Strzembosz, Hanna Wróblewska
6. Propozycja sposobu wyłaniania reprezentacji ruchu Obywatele Kultury oraz założenia Kongresu Obywateli Kultury w marcu 2011
7. Dyskusja

Serdecznie zapraszamy i prosimy o potwierdzenie uczestnictwa: kontakt@obywatelekultury.pl.
Liczba miejsc ograniczona.

Jednocześnie informujemy, że przebieg konferencji będzie transmitowany w internecie, w witrynie www.obywatelekultury.pl i na stronach Obywateli Kultury na Facebooku.



OGŁOSZENIE PAKTU DLA KULTURY

W sobotę 11 grudnia o godz. 12.00 w kinie „Kultura” odbędzie się otwarte spotkanie ok. 250 liderów świata polityki, kultury i biznesu, podczas którego zostanie ogłoszony projekt PAKTU DLA KULTURY. Wydarzenie organizuje ruch społeczny Obywatele Kultury, który zainicjował w Polsce dyskusję nad kondycją polskiej kultury i zebrał już 80 000 podpisów pod petycją „1 procent na kulturę!”.

Prace nad PAKTEM DLA KULTURY rozpoczęły się od listu premiera Donalda Tuska skierowanego do Obywateli Kultury 17 czerwca 2010 roku. Prezes Rady Ministrów podkreślił konieczność przeznaczenia na kulturę co najmniej 1% z budżetu państwa i proponował, by zgłoszony przez Obywateli Kultury postulat mógł się doczekać realizacji na mocy kontraktu zawartego pomiędzy państwem a obywatelami. Pakt zostanie zawarty pomiędzy rządem RP i Sejmem RP a Obywatelami Kultury.

PAKT DLA KULTURY będzie ogłoszony do publicznej debaty 11 grudnia 2010 roku. Ma być dla kultury i społeczeństwa tym, czym dla gospodarki był projekt Eugeniusza Kwiatkowskiego w okresie międzywojennym. Powszechny uczestnictwo w kulturze jest jednym z najważniejszych czynników rozwoju społecznego i ekonomicznego. Zawarte w Pakcie dla Kultury propozycje zmian prawnych i systemowych mają na celu umożliwienie równego dostępu do kultury dla wszystkich obywateli.

Prezentacji paktu dokonają Obywatele Kultury – m.in. Henryka Bochniarz, Jacek Bromski, Beata Chmiel, Beata Stasińska, Jerzy Hausner, Jarosław Lipszyc, Joanna Mytkowska, Maciej Strzembosz, Hanna Wróblewska. Do wzięcia udziału w dyskusji zostali zaproszeni minister Michał Boni, minister Bogdan Zdrojewski, doradca Prezydenta RP Henryk Wujec, oraz byli ministrowie kultury. W spotkaniu udział wezmą m.in. Magdalena Cielecka, Krystian Legierski, L.U.C., Katarzyna Nosowska, Maciej Nowak, Jan Ołdakowski.

Dyskusję nad PAKTEM DLA KULTURY zwieńczy Kongres Obywateli Kultury, który zostanie zorganizowany w marcu 2011 roku.

Obywatele Kultury to nieformalny i woluntarystyczny ruch obywatelski na rzecz zwiększenia nakładów na kulturę do co najmniej 1% budżetu państwa oraz zmiany zasad zarządzania i finansowania kultury, któremu początek dały niezależne inicjatywy powstałe na Kongresie Kultury w 2009 roku. Obywatele Kultury nie bronią interesów jednego resortu czy wybranych grup zawodowych, tylko przeświadczenia, że to kultura stwarza wszystkim równe możliwości rozwojowe.

Pod wystosowanym 25 lutego 2010 apelem do Prezesa Rady Ministrów podpisało się kilkuset najwybitniejszych polskich twórców oraz instytucje kultury, stowarzyszenia i powstałe po Kongresie Kultury fora obywatelskie. Działania ruchu wspierają m.in.: minister Bogdan Zdrojewski, Agnieszka Holland, prof. Maria Janion, Krzysztof Krauze, Krzysztof Penderecki, Jerzy Pilch, Marek Raczkowski, Wisława Szymborska, Olga Tokarczuk, Jacek Żakowski oraz wielu innych wybitnych przedstawicieli polskiej kultury. 7 maja 2010 rozpoczęła się publiczna zbiórka podpisów, do której przyłączyły się instytucje i ośrodki kultury z całej Polski. Podpisy złożyło już ponad 80 tysięcy Polaków. W trakcie prezydenckiej kampanii wyborczej petycję w sprawie zwiększenia nakładów na kulturę podpisali wszyscy znaczący kandydaci z prezydentem Bronisławem Komorowskim, a kwestia kultury stała się istotnym elementem debaty w trakcie wyborów samorządowych.

Obywatele Kultury nie są ruchem politycznym ani beneficjentem budżetu państwa.

Apel Obywateli Kultury, pełna lista sygnatariuszy i więcej informacji: www.obywatelekultury.pl

niedziela, 14 listopada 2010

Zapis dyskusji podczas walnego zebrania OFSW 8 listopada 2010

Walne zebranie Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej

Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, 8 listopada 2010
zapis dyskusji

Hanna Wróblewska: Dzień dobry. Serdecznie witam Państwa i dziękuję za tak liczne przybycie na walne zebranie. Chciałabym Państwa przywitać jako Sekretarz Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej, wybrany przez Państwa w demokratycznych wyborach. Ale ponieważ sprawa mnie dotyczy, przekazuję prowadzenie spotkania Monice Zielińskiej, która jest przedstawicielką artystów w Sekretariacie Forum oraz prawnikiem.

Monika Zielińska: Dzień dobry. Temat, dla którego się dziś spotkaliśmy, dotyczy zmian w kierownictwie Zachęty. 3 listopada minister Zdrojewski zwrócił się do Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej o zaopiniowanie kandydatury Hanny Wróblewskiej na stanowisko dyrektora Zachęty. I z jednej strony jest to fakt, który właściwie jako Forum powinno nas cieszyć. Na początku, kiedy się organizowaliśmy, mieliśmy wątpliwości, czy w ogóle będziemy partnerem dla ministra, by w trybie art. 15 ust. 1 Ustawy o prowadzeniu działalności kulturalnej zwracał się do Forum o opinie dotyczące właśnie powoływania i odwoływania dyrektorów instytucji kultury. A z drugiej strony jednym z postulatów i celów stowarzyszenia, który zapisaliśmy w punkcie 11 naszego regulaminu, jest „propagowanie demokratycznych zasad zarządzania działalnością kulturalną”, przez co rozumiemy dopingowanie i wywieranie nacisku na ministra i samorządowych organizatorów kultury, żeby na czołowe stanowiska w instytucjach kultury organizowane były konkursy. Teraz stoimy jako Sekretariat i jako wszyscy członkowie przed dylematem, że z jednej strony prawdopodobnie uważamy – co byłoby ewentualnie do przegłosowania – że ta kandydatura jest słuszna i należy ją poprzeć, a z drugiej strony powinniśmy zgodnie z celami, dla których Forum się powołało, wywierać nacisk, by te wybory, których dokonuje minister, jednak dokonywane były w trybie konkursowym. Otwieram zatem dyskusję w nadziei, że pozwoli nam ona na wypracowanie wspólnego stanowiska, jak się w tej sytuacji zachować.

Piotr Piotrowski: Jestem członkiem Rady Programowej Zachęty. Kwestia odejścia Agnieszki [Morawińskiej] stanęła znacznie wcześniej i warto, byście Państwo wiedzieli, że Rada Programowa Zachęty podjęła jednogłośnie uchwałę, zwracając się wówczas do ministra, by w momencie odejścia Agnieszki [Morawińskiej] desygnował Hankę Wróblewską na to stanowisko. Chciałem, aby w tej dyskusji wzięli Państwo pod uwagę stanowisko Rady Programowej Zachęty.

Agnieszka Morawińska: Nie wiem, jaki znalazł się ostatecznie zapis [w regulaminie Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej]... Gdy postulowaliśmy ministrowi jawność procedur powoływania dyrektorów, mówiliśmy o konkursie ALBO szerokiej konsultacji społecznej.

Monika Zielińska: Ostatecznie w regulaminie [OFSW] ten zapis jest otwarty. Siłą rzeczy cele i środki działania stowarzyszenia sformułowane są w miarę elastycznie. Cel stowarzyszenia, który najbardziej pasuje do danej sytuacji, to „propagowanie demokratycznych zasad kierowania działalnością kulturalną”. Nawet jeśli – podpierając się tym, że Rada Programowa Zachęty zwróciła się do ministra, by tę osobę powołać – też zaopiniujemy tę kandydaturę pozytywnie i nie będziemy wywierali nacisku, by był konkurs, to moim zdaniem nie byłoby to sprzeczne z celem sformułowanym jako „propagowanie demokratycznych zasad zarządzania działalnością kulturalną”. Natomiast faktem jest, że w dotychczasowej działalności za każdym razem, gdy była taka wątpliwość – konkurs czy wyznaczenie dyrektora [przez ministra albo samorządowego organizatora kultury], Forum opowiadało się za konkursem. W tej sytuacji zmiana linii związana z osobą, która ma zostać wybrana, może wyglądać niezręcznie. Przynajmniej takie jest stanowisko Sekretariatu.

Bartek Remisko: Przedstawię punkt widzenia jednej z grup roboczych działających w ramach OFSW, grupy „Standardy i procedury” – naszym nadrzędnym celem jako Forum jest przeprowadzanie za każdym razem procedur konkursowych. Tak miało miejsce w przypadku CSW [w Warszawie], gdzie był kandydat ministra, który w końcu dyrektorem nie został. Przecież to po naszych naciskach ministerstwo przeprowadziło procedurę konkursową i w jej wyniku dyrektorem został ktoś zupełnie inny. Podobnie było w przypadku CSW w Toruniu czy Bunkra Sztuki w Krakowie. Tutaj mielibyśmy pewnego rodzaju precedens, gdyby chęć nominacji przez ministra Hanny Wróblewskiej została przez nas zaakceptowana.

Agnieszka Morawińska: Może jest precedensem, że dyrektor ustępujący włożył wiele pracy i wysiłku, by się dzielić odpowiedzialnością ze swoim zastępcą – w nadziei, że pozostawi następcę. Nie chcę tutaj użyć paternalistycznego określenia „wychować sobie następcę”, ponieważ Hania Wróblewska w momencie, kiedy przyszłam do Zachęty, była już nieźle „wychowana” – tutaj nakładają się na siebie wysiłki kilku osób. Ale proszę sobie przypomnieć, że na przykład w Centrum Sztuki Współczesnej [w Warszawie] ustępujący pan dyrektor [Wojciech Krukowski] nie miał takiej osoby. Wielu kolegów – dyrektorów uzasadnia długie trwanie na stanowiskach brakiem odpowiednich następców. Kandydatem ministra na dyrektora CSW nie była osoba w jakiś sposób wyrosła w Zamku, tylko był to kandydat z zewnątrz. Ja tylko zwracam uwagę na to, że sytuacja logicznego następstwa w Zachęcie jest szczególna.

Adam Mazur: Chciałbym sprostować. Wojciech Krukowski też miał swojego kandydata, był nim Jerzy Onuch, osoba, którą uznał może nie za swojego „wychowanka”, lecz raczej współpracownika. Ale Krukowski pytany przez „Gazetę Wyborczą” o to, czy ma swojego następcę, odpowiedział, że jest nim Jarosław Suchan, ale niestety odszedł już do Muzeum Sztuki w Łodzi, gdzie wygrał konkurs. Myślę, że mówienie o „wychowankach” jest niezręczne. Czy to już zostało przyjęte, że Obywatelskie Forum podejmie uchwałę wspierającą decyzję ministra? Wydaje mi się, że taka decyzja byłaby mimo wszystko niedobra. Próbowałbym oddzielić działalność Obywatelskiego Forum od czegoś, co nawet w ustach dyrektor Morawińskiej brzmi jak coś, od czego instynktownie się dystansujemy: ton paternalistyczny czy protekcjonalny. To niezręczne zwłaszcza wobec naszej koleżanki Hanki Wróblewskiej, która też jako osoba ważna dla Forum miała wypisaną na sztandarach demokrację i przejrzystość procedur. Myślę, że wszystkim nam taka postawa jest bliska. Najgorszą rzeczą, jaką moglibyśmy zrobić, byłoby powiedzenie: „Konkursy są ważne, lecz teraz gdy jedna z ważnych osób z Forum otrzymała propozycję przejęcia instytucji, to my zgadzamy się, by stało się to bez konkursu”. Wymieniane przypadki instytucji, w których także dzięki walce Obywatelskiego Forum zostały przeprowadzone konkursy, dowiodły, że jest różnie. Nie zawsze kandydaci ministra są tymi, którzy wygrywają. Dodam jeszcze, że nasza walka o konkursy bynajmniej nie została zakończona sukcesem, a minister po tym, jak Wojciech Krukowski odszedł i rozpisano konkurs na dyrektora CSW [w Warszawie], powołał bez konkursu dyrektora innej instytucji. Mam tu na myśli dyrektora [Tadeusza] Zielniewicza w Łazienkach.

Anda Rottenberg: I bez konsultacji.

Adam Mazur: Tak, i bez konsultacji. Nie jest zatem tak, że już wykonaliśmy swoją pracę, procedury zostały wypracowane i możemy zrobić wyjątek. Nie przechodziłbym tak prosto do akceptacji tego stanu rzeczy, że jesteśmy tu po to, by potwierdzić to, co minister sobie wymarzył. Być może wszyscy byśmy chcieli, by Hanka Wróblewska objęła to stanowisko, ale działamy jednak nie jako grupa kolegów i przyjaciół, lecz jako organizacja powołana w konkretnym celu – walki o przejrzystość i demokratyzację procedur.

Łukasz Gorczyca: Wyjaśnię tylko, że decyzja, jak zareagujemy, nie została podjęta. To spotkanie służy właśnie temu, żeby odpowiedź wypracować.

Anda Rottenberg: Proszę państwa, ja mam wrażenie, że zmierzamy ku zapisom doktrynerskim, które mają na celu wypełnianie doktryny, a nie dobro polskiej sztuki. Forum powstało po to, żeby uczestniczyć w kształtowaniu obrazu polskiej sztuki współczesnej i wpływać na to, kto dyryguje, kto zajmuje kierownicze stanowiska w instytucjach, które są do tego powołane. Zapis w regulaminie jest zapisem otwartym, jak sama Monika [Zielińska] powiedziała. Ma służyć temu, żeby nie było aroganckich, niekonsultowanych i branych z kapelusza nominacji dyrektorskich, a nie po to, aby za każdym razem robić konkurs. Ja mogę Państwu przypomnieć, że dwa konkursy na dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie, jeden po drugim, nie przyniosły żadnych rezultatów. Po drugie, sytuacja jest inna, kiedy nie ma kandydata i nie wiadomo, kto właściwie jest zdolny prowadzić instytucje, a inna, kiedy istnieją osoby, o których wszyscy wiemy, że mają najlepszy do tego potencjał. I sytuacja w Zamku Ujazdowskim była właśnie taką sytuacją, kiedy odchodzący dyrektor najpierw mówił, że on chciałby, aby to był Onuch, ale Onuch chciał pojechać do Nowego Jorku, więc nawet nie było mowy, że on jest rzeczywistym kandydatem. Na etapie, na którym zaczął rozgrywać się konkurs, między pierwszym a drugim posiedzeniem sądu konkursowego, było wiadomo, że dyrektor Krukowski popiera Fabia [Cavallucciego], który wygrał konkurs, ale nie stało się tak, ponieważ minister miał jakiegoś swojego kandydata, ale dlatego, że nie było kandydatów. To wszystko stało się w sytuacji, kiedy nie było wiadomo, kto jest zdolny czy ma taki potencjał, by objąć taką instytucję, jaką jest Zamek. Chciałabym, abyśmy pomyśleli o zdrowym rozsądku i o tym, co jest naszym celem jako stowarzyszenia – czy trzymanie się litery, czy myślenie o dobrze publicznym, jakim jest dobro każdej instytucji. Wydaje mi się, że czasami bardzo łatwo jest wylać dziecko z kąpielą, trzymając się wyłącznie litery. Tym bardziej, że prawo nie nakazuje robienia konkursu. Poza tym tego rodzaju spotkanie jak dziś jest formą konsultacji społecznej najbardziej ze wszystkich możliwych demokratyczną, ponieważ pozwala na dyskusję rozmaitych gremiów. A sądzę, że minister wysłał nie tylko do tego gremium to pytanie, ale też do wielu innych środowisk. Pamiętam, jak wiele lat temu trzeba było obsadzić pierwszego dyrektora Zamku Ujazdowskiego. I można było to zrobić na podstawie rekomendacji środowiskowych, więc mówienie o tym, że wyłącznie konkurs jest w stanie nas zbawić i tę Zachętę uratować nie jest w moim przekonaniu... – nie chciałabym używać jakichś górnolotnych słów, ale [stanowisko takie] może się minąć z celem funkcjonowania tego stowarzyszenia.

Karol Sienkiewicz: A jeżeli wystąpiłaby taka hipotetyczna sytuacja, w której zastępca odchodzącego dyrektora byłby przez niego „wychowany” na swego następcę, i niekoniecznie byśmy się zgadzali z tym wyborem, bo oznaczałoby to kontynuowanie tej samej złej polityki, która była wcześniej?

Anda Rottenberg: Proszę Państwa, może to jest dobra okazja, by Hanka [Wróblewska] coś powiedziała na ten temat jako osoba, która siedzi tutaj, i w gruncie rzeczy chyba jest skrępowana tą całą dyskusją. Ale wydaje mi się, że to jest bardzo dobra okazja, by Hanka powiedziała, co o tym myśli: czy chce konkursu, czy nie chce konkursu, czy czuje się niezręcznie bez tego konkursu... Słuchajcie, wszyscy wiemy, kim Hanka jest. Nie jest to osoba, która spadła z księżyca, nie jest to jakiś desant ministra, który on wyjął z teczki. Starajmy się być na tyle rozsądni, aby wiedzieć, że każda sytuacja jest inna i każda sytuacja wymaga innego podejścia. Bo nie mamy do czynienia z mierzeniem metra z Sevres, tylko mamy do czynienia z bardzo delikatną materią, jaką jest sztuka i życie artystyczne.

Bartek Remisko: Może jeszcze zanim Hanka [Wróblewska] coś powie, dodam, że sytuacja jest rzeczywiście dość dla Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej niezręczna. Przypominam, że naszym celem, od początku powołania Forum, była demokratyzacja życia kulturalnego w Polsce i miało to przebiegać również poprzez rozpisywanie konkursów.

Anda Rottenberg: „Również”, ale nie wyłącznie.

Bartek Remisko: Tak, ale pytanie, na które sobie jeszcze do tej pory nie odpowiedzieliśmy, to czym jest właściwie Obywatelskie Forum. Przecież dzisiejsza dyskusja nie dotyczy tylko danej instytucji i osoby, ale przede wszystkim procedury i sposobu postępowania. Czy jako Forum chcemy być demokratycznym ciałem działającym na rzecz zmian w sposobie zarządzania sztukami wizualnymi w Polsce, czy ciałem lobbującym na rzecz naszych własnych interesów?

Hanna Wróblewska: Ja oczywiście chętnie odpowiem na wszystkie Państwa pytania, ale to spotkanie było zwołane po to, aby to Państwo się wypowiedzieli. Ja mogę zabrać głos na końcu. Jeśli Państwa moja obecność krępuje, to ja oczywiście mogę wyjść, ale chyba jesteśmy dorośli i możemy pewne rzeczy mówić wprost.

Grzegorz Kowalski: Twoja obecność nas nie krępuje, bo wiemy, że jesteś mądrą, rozsądną osobą. Ja uważam, że Anda [Rottenberg] ma rację – bierzmy pod uwagę cele, a celem nadrzędnym jest dobrze funkcjonująca instytucja, jaką jest Zachęta. I obojętne jest, czy Hanka [Wróblewska] przejdzie przez jakieś sejmiki czy jakieś konkursy, czy nie, to wydaje mi się, że tu akurat minister trafił w dziesiątkę. W związku z tym nie ma sensu upierać się przy procedowaniu, które – jak zresztą widać – dopuszcza, jest otwartą formułą, po to tylko, by – jak mówi Karol [Sienkiewicz] – na przyszłość w jakiejś hipotetycznej sytuacji nie być zaskoczonym, że to będzie wykorzystane jako precedens.

Bartek Remisko: Ale co w takim razie zrobimy, jak minister następnym razem nie „trafi”?

Agnieszka Morawińska: Sprzeciwimy się.

Grzegorz Kowalski: Sprzeciwimy się, no właśnie.

Karol Sienkiewicz: Chciałbym zwrócić uwagę, że od początku [istnienia Forum] mówiliśmy o tym, że jako Forum nie wypowiadamy się na temat decyzji personalnych, tylko na problemy proceduralne. I minister wysyłając do nas takie pismo, stawia nas w niezręcznej sytuacji. Możemy myśleć o jego geście jak o świadomej strategii.

Beata Chmiel: Nie chcę rozmawiać na temat Hanki [Wróblewskiej], bo to jest temat – sorry, Hanka – drugorzędny. To, co powiedział Karol [Sienkiewicz], wydaje się jednak pierwszorzędne. Rozważanie hipotetycznej sytuacji, co by było gdyby Forum musiało podjąć w tym trybie jakąkolwiek decyzję w sprawie jakiejś instytucji, która źle funkcjonuje i ma zły program, ale której dyrektor – kimkolwiek by on nie był – wychował jakiegoś następcę, który będzie ją też źle prowadził, jest dla mnie zbyt rozbudowaną konstrukcją. W związku z tym proponuję, byśmy zastanowili się jako Forum, o czym dyskutujemy. I wydaje mi się, że powinniśmy zastanowić się nie tylko nad tym, jakie procedury powinno się zastosować w tym przypadku, lecz w pierwszej kolejności nad kondycją Galerii Zachęta, a nie kandydaturą Hanki [Wróblewskiej]. Kwestia procedur demokratycznych to kwestia rozmaitych przepisów prawnych, które – zapewne Monika [Zielińska] to wie lepiej od nas – można zastosować w tym przypadku i o tym była już mowa. Pytanie zasadnicze jest takie: czy Obywatelskie Forum chce zająć się sprawami instytucjonalnymi, programowymi, czy wyłącznie kwestiami personalnymi. Mnie się wydaje, że powinniśmy sobie odpowiedzieć, czy realizowany program, kondycja i szereg innych pytań dotyczących Zachęty, jakie powinniśmy postawić, nas do jakieś decyzji skłania, czy nas do niej nie skłania. Wtedy kwestie personalne staną się naprawdę drugorzędne. To znaczy tyle: pytanie, jak Obywatelskie Forum ocenia Zachętę i realizowany program, wydaje mi się ważniejsze i pozwoli nam podjąć odpowiedzialną decyzję. A teraz wygląda na to, że jesteśmy „w kanale” z powodu tego, że to jest Hanka. A gdyby to nie była Hanka? To czy bylibyśmy w innym „kanale”?

Monika Zielińska: Zgadzam się z głosem, że charakter demokratyczny mają zarówno konsultacje społeczne, jak i konkurs. I rzeczywiście możemy jako stowarzyszenie oceniać sytuację danej instytucji pod kątem tego, czy w danym wypadku korzystniej jest rekomendować konsultacje społeczne, czy też konkurs.

Ryszard W. Kluszczyński: Na pytanie Karola Sienkiewicza daje się odpowiedzieć w sposób sensowny bez odsuwania tego pytania. Jeśli pojawiłaby się taka hipotetyczna sytuacja, że niedobry dyrektor usiłuje nominować równie niedobrego następcę, to jeżeli stowarzyszenie – jeżeli chcemy postrzegać siebie jako organizację, która nie tylko opracowuje standardy, których usiłuje strzec, ale chciałaby występować również jako organizacja, która jest konsultowana w takiej sytuacji – ma możliwość w trybie konsultacyjnym w takiej sytuacji powiedzieć: „Nie, nie uważamy, że to jest dobra decyzja”. A jednocześnie w wypadku obecnie rozważanej sytuacji możemy powiedzieć: „Tak, uważamy to za dobrą decyzję”. Jeżeli przyjmiemy, że demokratyczne reguły powoływania dyrektorów instytucji mogą być realizowane albo trybem konkursowym, albo trybem konsultacji społecznej, stworzenia możliwości instytucjom zawodowo działającym w tym obszarze wypowiedzenia się w kwestii kandydatów, to wówczas taka możliwość jest dopuszczalna przez nasz statut i nie łamiąca zasad demokratyczności, o które nam chodzi.

Justyna Wesołowska: Wydaje mi się, że możemy poprzeć propozycję ministra – która zresztą mi się też bardzo podoba – ale wówczas możemy rozwiązać Forum i przeprosić wszystkich za zamieszanie.

Jacek Sosnowski: Co jest wadliwego w konkursie, który hipotetycznie miałby się odbyć? I jaka obawa stoi za tym, że zostałby przeprowadzony?

Joanna Kiliszek: Krótko odpowiem na to pytanie: żadna obawa. Oczywiście taki konkurs może zostać przeprowadzony. Ale jest jeden dosyć poważny problem, który jest problemem organizacyjnym, ale ma wpływ na całe środowisko sztuki współczesnej. A dotyczy to programów, które Zachęta prowadzi. Są programy operacyjne ministra, które Zachęta prowadzi. Są to dwa programy na sumę 9 milionów złotych. W momencie, kiedy nie ma dyrektora, a to są co najmniej dwa miesiące, to wszystkie finansowe rzeczy są w zawieszeniu.

Łukasz Gorczyca: Ale czy to oznacza, że w Zachęcie nigdy nie może się odbyć konkurs na dyrektora?

Joanna Kiliszek: Może, zawsze może. Ale to jest jeden z powodów.

Anda Rottenberg: Chcę powiedzieć, że kiedy byłam w 2/3 swojej kadencji, to pan minister rozpisał konkurs na moje stanowisko i ja czułam się odwołana, mówiąc krótko. Oczywiście konsultowałam się z zespołem, czy mam stanąć do tego konkursu, czy nie, ale zawiesiłam prace nad programem i efekt tego był taki, że ten rok, który miałam zaplanować, to był rok pełnego chaosu programowego. To są rzeczy, które bardzo rozbijają pracę każdej instytucji. Naturalnie w sytuacji, w której instytucja i tak jest pogrążona w chaosie albo się zapada, to czy będzie konkurs, czy nie będzie, w gruncie rzeczy nie działa za bardzo na jej niekorzyść. Natomiast w sytuacji, w której instytucja dobrze pracuje, ma swój rytm, to jest zerwanie tego rytmu z praktycznego punktu widzenia.

Michał Woliński: Wydaje mi się, że stoimy w tym momencie przed bardzo poważnym pytaniem: czy jako Forum interesuje nas doprowadzenie do sytuacji, w której procedury będą przejrzyste i klarowne dla wszystkich instytucji – czy stanowiska będą obsadzane w wyniku konkursów, konsultacji, czy będzie funkcjonować w nich zasada kadencyjności (zdzarzało się, że posada była okupowana przez wiele lat i nie było sposobu na jej zmianę). Inną kwestią jest dobro określonych instytucji. Musimy się zastanowić, czy nie lepiej skoncentrować sią na wypracowaniu strategii postępowania w kwestii procedur i walczyć o te procedury konsekwentnie. Przy próbie wyboru kandydata na stanowisko dyrektora Zamku Ujazdowskiego wszyscy konsekwentnie walczyliśmy o konkurs. Czy w tej sytuacji ma to się zmienić? Moim zdaniem powinniśmy walczyć o konkursy, przejrzyste procedury wyborów, kadencyjność, a przy okazji popierać naszych kandydatów, którym w tym przypadku może być Hanka Wróblewska.

Dorota Jarecka: Wydaje mi się, że masz rację. Trzeba myśleć o tym, że to nie jest nasze ostatnie zebranie i że w innych przypadkach możemy być postawieni przed bardzo podobnym pytaniem ze strony ministra czy któregoś z prezydentów miast. I wtedy będziemy pamiętać o tym, że podjęliśmy taką a nie inną decyzję dzisiaj. Zgadzam się z Michałem [Wolińskim], że to jest rzeczywiście bardzo ważny moment i dla nas decydujący. Uważam, że Zachęta nie jest – tak jak, Ando, mówisz – w sytuacji jakiegoś zagrożenia czy kryzysu. W momencie kryzysu rzeczywiście takie nominacje, które mają zażegnać kryzys, uratować instytucję, której coś grozi, często są dobre. Natomiast Zachęta jest w rozkwicie, ma wspaniały program, nic jej nie grozi, jest u szczytu.

Agnieszka Morawińska: Ale czemuś to zawdzięcza, w dużej mierze Hani [Wróblewskiej].

Dorota Jarecka: Tak, i właśnie dlatego, z szacunku dla Hani [Wróblewskiej], powinniśmy optować za konkursem. Właśnie z szacunku dla waszych sukcesów.

Karol Sienkiewicz: O tym, że stanowisko dyrektora Zachęty się zwolni, była już mowa jakiś czas temu. Zachęta jako instytucja mogła i powinna była przygotować się na to, że taka zmiana nastąpi, że nastąpi okres interregnum. Wracając do kwestii konsultacji społecznych, obecnie jesteśmy postawieni w sytuacji, w której oceniamy jednego kandydata. Jest to sytuacja: tak / nie. W przypadku konkursów kandydatów zazwyczaj jest kilku. Gdy następnym razem minister wysunie kandydata, a ten nie będzie nam odpowiadał, będziemy mogli jedynie odpowiedzieć „nie”. I na tym się zamknie nasze pole manewru.

[...]

Monika Zielińska: Zostaliśmy poproszeni o wyrażenie opinii w sprawie zamiaru powołania na stanowisko dyrektora Zachęty Hanny Wróblewskiej. Widzę tylko jeden sposób odpowiedzi na to pismo, tak by jednocześnie nie wylać dziecka z kąpielą i zaznaczyć swoje stanowisko. Ja bym na takie pismo odpowiedziała, że pochwalamy zamiar powołania Hanny Wróblewskiej, gdyż jako Forum uważamy, że jest ona dobrym kandydatem, ale zasadniczo przez demokratyzację zasad uważamy nie tylko konsultacje społeczne, ale także organizowanie konkursów. Wydaje mi się, że w ten sposób możemy zaznaczyć cele Forum i jednocześnie wyrazić opinię, o którą minister nas prosi. Oczywiście to, czy ta opinia będzie pozytywna, czy nie, możemy tutaj przegłosować. Wydaje mi się, że na tak sformułowane zapytanie Minista nie można odpowiedzieć: „ale my uważamy, że zawsze musi być konkurs”, bo odpowiadając w ten sposób, mijamy się z pytaniem.

Łukasz Gorczyca: Nie do końca, mieliśmy takie precedensy. Nie pamiętam dokładnie całej korespondencji, ale w pewnym momencie pojawiła się propozycja ze strony ministerstwa, że skoro Forum jest niezadowolone z dotychczasowej procedury wyboru dyrektora [Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie], to żebyśmy wysunęli własnego kandydata. Wówczas my podjęliśmy decyzję, że nie będziemy wskazywali własnego kandydata, bo nie czujemy się do tego zobowiązani. Powiedzieliśmy, że chcemy konkursu. I uparcie powtarzając, że chcemy konkursu, sytuacja doszła do punktu, że rzeczywiście konkurs został rozpisany. Nie chodzi tutaj o to, co jest zawarte w tym piśmie, co nam wolno, a czego nie wolno. Chodzi o pewne zasady, które chcemy kreować. Nie kłócimy się chyba tutaj o to, czy Hania [Wróblewska] jest dobrą kandydatką, czy nie, tylko jak mamy kształtować wizję Forum.

Grzegorz Kowalski: Ale, Łukaszu, czy Forum jest ważniejsze, czy cel nadrzędny, by tu się dobrze działo?

Łukasz Gorczyca: Pytanie, co jest celem nadrzędnym.

Grzegorz Kowalski: Celem nadrzędnym jest, by w Zachęcie się dobrze działo.

Monika Zielińska: Celem nadrzędnym jest propagowanie kultury współczesnej.

Adam Mazur: Celem jest demokracja w sztuce.

Grzegorz Kowalski: W sztuce demokracja?! Panie Mazur!

Paweł Susid: Przepraszam, ale mi się wydaje, że pytanie od ministra nie jest sformułowane tak, że my się mamy wypowiadać za konkursem. Może byłoby lepiej, by wydać opinię o kandydacie. I wtedy minister zdecyduje, czy konkurs będzie potrzebny, czy nie. Jeśli nasze poparcie będzie wystarczająco silne, to może...

Bartek Remisko: Tutaj dochodzimy do sedna problemu. Będąc dziś w swoim gronie możemy powiedzieć, że powinniśmy mieć chyba pretensje jedynie do Ministerstwa Kultury, które postawiło wszystkich w tej sytuacji. Od jakiegoś czasu wiadomo było, że w Zachęcie będzie planowana sukcesja. Zostaje ona nagle przyspieszona o rok. Dostajemy list od Ministra, na który powinniśmy może nawet odpowiedzieć dając pozytywną rekomendację Forum dla dobra i Zachęty, ale jako Forum bylibyśmy wtedy w całkowitej sprzeczności z tym, czego chcieliśmy dotąd od innych instytucji. Tym razem kandydat jest „nasz” i jest OK.. Innym razem będzie inny kandydat i wtedy, jak dajmy na to nie będzie kimś z „nas”, już może nie będzie OK.?

Michał Woliński: Powinniśmy wziąć pod uwagę, jak to może zaważyć na następnych przypadkach. Będzie kolejna sytuacja, w której minister będzie miał swojego kandydata i stwierdzi, że nasza rola sprowadza się do powiedzenia „tak” albo „nie”. To jest pytanie, czy chcemy, by nasza rola kończyła się na tym, że klepniemy lub nie propozycję ministra, czy może wolimy pracować nad kierunkiem zmian procedur. Mi się wydaje, że od początku byliśmy za tym, aby zmieniać te procedury. I – jak wspomniałem wcześniej – równocześnie możemy lobbować za naszymi kandydatami i za dobrem instytucji, ale generalnie, naszą misją miała być zmiana procedur. I tu nie chodzi o wylewanie dziecka z kąpielą. Wydaje mi się, że możemy jednocześnie pracować nad zmianą procedur i lobbować za dobrymi kandydatami. Nie widzę tu sprzeczności.

Adam Mazur: Może najpierw odniosę się do głosu profesora Kowalskiego. Demokracji w sztuce nie ma – to oczywista oczywistość – ale Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej jest forum obywatelskim, a nie feudalnym. Dlatego wspieramy demokratyczne procedury wyborów najlepszych z możliwych dyrektorów instytucji sztuki. Możemy chyba założyć, że bardziej demokratyczną procedurą od nominacji ministra, na którą możemy odpowiedzieć „tak” lub „nie”, jest przeprowadzenie konkursu. Mając świadomość, że kandydatka, jaką może być Hanna Wróblewska, ma spore szanse, bo pokazała pracując tu przez te lata – i komisja może to później docenić – jak bardzo sprawdziła się w Zachęcie. Wiemy, że choćby z tego tytułu, całkiem słusznie, ma większe szanse od innych kandydatów. Natomiast celem tych konkursów, tych procedur jest również otwarcie naszego środowiska na nowych kandydatów, również międzynarodowych. Gdyby Donald Tusk mówił, że jest najlepszy, ma świetnych wychowanków i dlatego nie będzie już następnych wyborów, bylibyśmy „ugotowani”. Zgadzam się z Karolem Sienkiewiczem, gdy mówi, że te potencjalne przyszłe wypadki, które się wydarzą, należy brać pod uwagę, bo też właśnie doświadczenie i wiedza na temat tego, co może się wydarzyć, stała za powstaniem naszego Forum. Myślę, że ważne jest to – co było wspomniane – by widzieć tę sytuację w kontekście szerszym, nie tylko tego, co się wydarzy w Zachęcie, ale też tego, co się wydarzyło całkiem niedawno w Muzeum Narodowym [w Warszawie], co wymagałoby też osobnej dyskusji. Nie wiem, jaka była w tej sprawie wymiana korespondencji między ministerstwem a Obywatelskim Forum. To rzuciłoby też trochę światła na to, jak minister rozgrywa obecną sytuację. I też dałoby nam możliwość opowiedzenia się za tym, czego właściwie chcemy. Widzimy po zachowaniu ministra, że de facto to on kreuje sytuację i to on decyduje, co będzie się działo w świecie sztuki przez najbliższe lata, a my możemy tylko przytakiwać.

Karol Sienkiewicz: Sekretariat Forum skierował jedno pismo do Rady Powierniczej Muzeum Narodowego [w Warszawie] z prośbą o wyjaśnienie sytuacji, o umotywowanie swojej decyzji. To pismo poszło do wiadomości ministerstwa, ale nie doczekaliśmy się odpowiedzi.

Joanna Kiliszek: Inaczej mówiąc, nie było żadnej korespondencji w tej sprawie.

Grzegorz Kowalski: Proponuję byśmy nowego wątku tu nie włączali, chociaż zapowiadaliście, że będziemy mówili także o tej kwestii, ale skończmy ten pierwszy, zaczęty przez Monikę [Zielińską]. Jak do tej pory padł jeden konstruktywny wniosek. To jest ten wniosek Moniki [Zielińskiej], że trzeba odpowiedzieć na pismo ministra. I wydaje mi się, że ta formuła, którą zaproponowała, że zgadzamy się z ministrem co do wyboru, bo to jest najlepszy kandydat, ale pryncypialnie stoimy na stanowisku, że powinno to się odbywać w innym trybie. Odpiszmy przynajmniej na list.

Karol Sienkiewicz: Pismo samo w sobie nie jest wiążące. Nie musimy poddawać się jego logice.

Mirosław Bałka: Ja też zgadzam się z Michałem [Wolińskim] i częściowo z Grzegorzem [Kowalskim]. Możemy wygrać mecz, ale nie znaczy to, że musimy zmieniać reguł gry w trakcie trwania tego meczu. Nie powinniśmy czynić takiego precedensu – mimo tego, że możliwość wygrania jest kusząca. Może jednak [odpowiedzmy] jak ty, Moniko, zasugerowałaś, a nie jak Grzegorz, który daje mimo wszystko za dużo sugestii w tym, co powiedział...

Monika Zielińska: Wydawało mi się, że nasze stanowiska są podobne...

Piotr Piotrowski: Forum jest rzeczywiście w trudnej sytuacji. Naszym celem od samego początku było stworzenie takiej sytuacji, w której kultura współczesna miałaby się dobrze i instytucje, które tę kulturę tworzą, były dobrze formułowane i dobrze prowadzone. Ale z drugiej strony (niezależnie od tego, czy formuła konkursu jest dobra, czy niedobra – to jest oddzielna dyskusja) od samego początku Forum występowało z takim postulatem, że konkurs jest najbardziej demokratyczną procedurą wybierania dyrektorów. I to jest w tej chwili pewna aporia, przed którą stoimy. Poszedłbym jeszcze dalej w tym całym rozumowaniu niż Mirek [Bałka]. Mianowicie pytanie jest w gruncie rzeczy takie: co jest pryncypium, co jest ważniejsze w systemie demokratycznym: czy ważniejsze jest kreowanie instytucji metodami, niezależnie od tego, jakimi one są, czy też ważniejsze są procedury. Co jest istotą postępowania demokratycznego? Odpowiedź jest oczywista: ważniejsze są procedury. Demokracji nie ma bez procedur. Demokracja, która idzie na skróty, poza procedurami, w pewnym momencie staje wobec problemu, że rzeczywistość może się jej omsknąć. Z jednej strony nie byłem przekonany do konkursu, sam byłem wybrany – może nie był to szczęśliwy wybór – poza konkursem [na stanowisko dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie], po dwóch kompletnie nieudanych konkursach. Po drugie, większość z nas ma przekonanie, że Hanka [Wróblewska] jest znakomitą kandydatką na to stanowisko. Ale musimy się zastanowić, czemu mamy służyć, co jest naszą istotą – demokracja czy instytucja, której my chcemy bronić. To jest aporia. Niezależnie od tego, że wcześniej powiedziałem – jako członek Rady Programowej Zachęty, której na sercu leży przede wszystkim instytucja – że popieraliśmy Hankę [Wróblewską], kiedy Agnieszka [Morawińska] zgłosiła wniosek o odejście, ponieważ naszym celem była instytucja. Mogliśmy zignorować procedury demokratyczne. Ale nie jestem pewien, czy Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej może zignorować procedury demokratyczne, które od samego początku formułowało.

Mirosław Bałka: Doszliśmy do bardzo niebezpiecznego momentu. Byłaby to już druga próba ominięcia zasad konkursu. Objęcie Muzeum Narodowego [w Warszawie] przez panią Morawińską również uważam za wykonane w stylu feudalnym. Nie wiem, jakie stanowisko zajęło nasze Forum...

Anda Rottenberg: Nie inaczej było w Muzeum Sztuki Nowoczesnej [w Warszawie].

Mirosław Bałka: Ale mówmy od momentu, kiedy założyliśmy Forum.

Bartek Remisko: Forum wystosowało pismo do Rady Powierniczej Muzeum Narodowego w Warszawie. To był pierwszy krok. Na pismo do dziś nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Prosiliśmy w nim przed zwołaniem ostatniego posiedzenia Rady o wyjaśnienie, którego nie dostał zresztą też sam pan profesor [Piotr Piotrowski], dlaczego jego strategia nie została przez Radę Powierniczą przyjęta. Następnego pytania nie mogliśmy do tej pory zadać.

Mirosław Bałka: Czyli zostaliśmy postawieni w sytuacji, gdy nie dostajemy odpowiedzi, a jednocześnie nam się wrzuca papier do przyklepania. Jesteśmy w trochę marionetkowej sytuacji. Dwa razy był konkurs na [Muzeum] Narodowe [w Warszawie], nie udawał się. Nie możemy się nagle wycofać z tych konkursów, bo właśnie wtedy stwarzamy sytuację, w której „konkursy nam się nie udają”, bo „nie ma kandydatów”, bo tu było tylko trzech kandydatów, tu było czterech, a tu nie było żadnego... I dajemy możliwość ręcznego sterowania polityką kulturalną, a my po prostu się poddajemy.

Bartek Remisko: I co to znaczy, że konkurs się nie „udaje”?

Mirosław Bałka: No właśnie, i do tego założenie, że i tak się konkurs nie uda.

Bogna Świątkowska: Chciałam powiedzieć, że dokument, który pani Monika [Zielińska] odczytała, nie jest konsultacją społeczną. Byłby nią, gdyby minister pytał, za jaką formułą się opowiadamy: konkursem czy wyborem, którego on dokona z wolnej ręki w tej nadzwyczajnej sytuacji. Moglibyśmy w odpowiedzi wskazać panu ministrowi, że wymuszenie odpowiedzi pismem, na które można tylko odpowiedzieć tak lub nie, nie jest najlepszą formą konsultacji społecznych. Dzisiaj byłam na spotkaniu tutaj w Warszawie, gdzie biorę udział w pracach Rady Programowej zaangażowanej w przygotowania do zdobycia tytułu Europejskiej Stolicy Kultury. Na stworzenie programu mamy obecnie mniej niż sześć miesięcy. Rozmawialiśmy o tym, o czym tu dzisiaj rozmawiamy: czy skoro czasu jest tak mało, to robić konkurs, czy raczej mianować. I doszliśmy do wniosku, że konkurs musi być. Po prostu musi być, jeżeli zależy nam na czystości procedur.

Michał Woliński: Poza tym, że chodzi nam o konkurs, powinniśmy też walczyć o sensowne warunki tych konkursów. Powinniśmy przemyśleć, jakie powinny być te warunki, jaka powinna być procedura prowadząca do konkursu, w jakim trybie jest wybierane jury, jaką rolę ma pełnić ciało opiniodawcze itd. Warto się zastanawiać nad tego typu kwestiami, bo nie chodzi tylko o Zachętę, powstają nowe muzea, nowe instytucje. Obawiam się, że przy następnej okazji znowu zostaniemy postawieni przed dokonanym wyborem i pozostanie nam jedynie opowiedzieć się, czy kandydat ministra nam się podoba, czy nie. I do tego sprowadzi się nasza rola. Nie będziemy ciałem opiniotwórczym, które kreuje warunki i ma wpływ na sytuację sztuki współczesnej w Polsce, tylko będziemy od przyklepywania decyzji ministra. Albo ewentualnie od obrażania się, bo nam się jego kandydat nie spodoba. I tyle.

Monika Zielińska: Chciałam tylko zauważyć, że na razie ustawa, na podstawie której są powoływani dyrektorzy, wygląda tak, a nie inaczej. Nie ma trybu na zwracanie się ministra do organizacji społecznych, o konsultacje co do sposobu w jaki zamierza powołać dyrektora. Art. 15, ust.1, na który powołuje się minister w swoim piśmie, brzmi następująco: „dyrektora instytucji kultury powołuje organizator na czas określony lub nieokreślony po zasięgnięciu opinii właściwych związków zawodowych działających w tej instytucji kultury oraz stowarzyszeń zawodowych i twórczych. Odwołanie następuje w tym samym trybie”. Natomiast o wyłanianiu kandydata w drodze konkursu mówi art. 16, ust. 1, który mówi, że „kandydata instytucji kultury można wyłonić na drodze konkursu z zastrzeżeniem ust. 2”. Ustęp 2 odwołuje się do wykazu instytucji, w których te konkursy są obowiązkowe. Potem jest mowa o trybie przeprowadzania tego konkursu. Nie mamy w tej chwili ustawowych lepszych demokratycznych trybów oprócz tych konsultacji, opinii stowarzyszeń zawodowych i twórczych. To był też jeden z naszych postulatów – chciałam przypomnieć – by Forum jako takie „stowarzyszenie twórcze” było w ogóle brane pod uwagę przy tego typu konsultacjach. Uważaliśmy, że stanowimy tak szeroką reprezentację środowiska, że głos Forum powinien być brany pod uwagę. Na gruncie art. 16 jest możliwość wyłonienia kandydata w drodze konkursu. Ale tym trybem dominującym w ustawie o działalności kulturalnej jest tryb nominowania przez ministra, po zasięgnięciu opinii. Dominującym w ustawie o działalności kulturalnej. W art. 15 jest mowa o tym, jak się powołuje. A potem w art. 16 jest mowa o tym, że dopuszczalne jest także rozpisanie konkursu. Tryb konkursowy jest sformułowany na zasadzie wyjątku od zasady ustanowionej w art. 15. Tylko czytam przepis, nie chciałabym tego wartościować. Rozumiem, że ocena jest nam wszystkim wspólna, że lepiej by było, gdyby zamiast nominacji ministerialnych były konkursy. Poruszamy się jednak w określonych ramach prawnych i minister też z tych ram nie zrezygnuje. Można postulować zmianę przepisów.

Łukasz Gorczyca: Mam dwie uwagi. Naszą ambicją jako Forum – tak to rozumiałem od samego początku – jest również wpływanie na zmianę prawa i ulepszanie tych przepisów. Do tego powinniśmy zmierzać. I wszelkie zmiany procedury, które się dokonują, również w związku z przyjmowaniem pewnych europejskich standardów, powodują, że będzie coraz więcej konkursów.

Anda Rottenberg: A gdzie masz konkursy w Europie?

Piotr Piotrowski: We Francji są.

Łukasz Gorczyca: Ale inna rzecz budzi mój większy lęk wobec tego, w jakiej sytuacji się znaleźliśmy, czy możemy się znaleźć, podejmując taką a nie inną decyzję. Obawiam się sytuacji, gdy Forum będzie przyjmować jakiekolwiek zobowiązania natury personalnej czy osobistej. W pewnym momencie musimy odpowiadać na pytania dotyczące konkretnych nazwisk czy osób. Kiedy była historia powoływania dyrektora Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie, to były bardzo gorące dyskusje i silne protesty, że powinien się tam odbyć konkurs, mimo że był tam bardzo dobry kandydat. To była Masza Potocka, która ostatecznie została powołana, ale nie uspokoiło to środowiska. Tu jest ten sam problem. Ja nie wiem, na jakiej podstawie moglibyśmy powiedzieć tak lub nie dla jakiejkolwiek kandydatury. Ja mogę poprzeć osobę, którą bardzo lubię i cenię, ale nie wiem, jaki ona ma program. I nie wiem, czy wolno nam głosować coś takiego. Czy my możemy zrobić takie głosowanie, przegłosować w tym gronie, że naszym najlepszym kandydatem jest ta osoba? Nie chciałbym, by tego rodzaju wybory były stawiane przed nami. To jest bardzo istotna sprawa.

Piotr Piotrowski: Ja bym się nie bał takiego pytania personalnego, bo ono po prostu jest w użyciu i wszystkie stowarzyszenia są pytanie i w takich kwestiach osobowych. Natomiast to nie jest dyskusja o kandydaturze Hanki [Wróblewskiej] na stanowisko dyrektora Zachęty. To jest dyskusja o tożsamości Forum. To jest problem. My nie mamy takiego problemy – ja przynajmniej nie mam – by powiedzieć „ok.”, by odpowiedzieć na list ministra „tak”. On i tak zrobi, co będzie chciał. Prawdopodobnie już podjął decyzję. Natomiast to jest dyskusja o nas, o tym, co będzie w następnym rozdaniu. Tu się ważą bardzo poważne kwestie. Jeszcze raz chciałbym podkreślić, że niezależnie od mojej bardzo wysokiej oceny Hanki jako obywatela, jako historyka sztuki, jako członka Rady Programowej, to tu jest kwestia niebywale istotna – procedur demokratycznych. Do tego myśmy się zobowiązali, nie możemy tego stracić z pola widzenia. Propozycja odpowiedzi, którą zaproponowała pani Monika [Zielińska] jest w gruncie rzeczy dobrą propozycją: „Tak, Hanka jest dobrą kandydatką, ale jako Forum uważamy, że procedury powinny być bardziej demokratyczne”. A nie wola ministra, nie procedury konsultacyjne – które są również przez nas bardzo ciepło witane i dobrze, że minister się do nas zwraca, ale one nie są przez nas w pełni uznawane za istotę procedury demokratycznej. To jest dyskusja o nas, o naszym statusie jako Forum obywateli.

Ryszard W. Kluszczyński: Piotrze, odnoszę wrażenie, że w twojej wypowiedzi jest pęknięcie. To, co powiedziałeś na początku, powinno prowadzić do odpowiedzi, że nie powinniśmy wypowiadać się na temat przedstawionej kandydatki. Konsekwentnie powinno się odpowiedzieć: „Nie godzimy się na to, aby nas pytać, czy ta kandydatura wydaje nam się wartościowa, czy nie, ponieważ cały czas stoimy na stanowisku, że jedynym trybem powoływania dyrektora jest tryb konkursowy”. I wtedy to jest spójne. Natomiast jeżeli dopuszczamy możliwość odejścia od konkursu, to wtedy możemy odpowiedzieć właśnie tak: „Uważamy, że kandydatura jest prawdopodobnie najlepszą z możliwych, ale mimo tego wolelibyśmy, aby minister w przyszłości proponował konkurs”. Ale to są zabawy słowne.

Piotr Piotrowski: Ja nie powiedziałem, że „w przyszłości”. Zdaję sobie sprawę, że jest w tym pewna aporia, pęknięcie. Nie mam co do tego wątpliwości. Rzeczywistość nie jest prosta jak drut. Anda [Rottenberg] ma rację, nie należy podchodzić doktrynalnie do rzeczywistości. Ale – powtarzam jeszcze raz – my nie dyskutujemy o tej propozycji, tylko dyskutujemy o nas. Uważam, że skoro się nas pyta, to możemy odpowiedzieć. Ja bym odpowiedział. Natomiast to nie znaczy, że mamy się wycofać z postulatu konkursu. Ale jeśli nas pytają, jaka jest opinia, ja jestem skłonny udzielić opinii bardzo pozytywnej. Ale tu jest coś poważniejszego niż tylko decyzja personalna. Być może nie jest to spójne stanowisko, ale rzeczywistość czasami wymaga ambiwalentnych odpowiedzi.

Dorota Jarecka: Chciałam dodać, że konkurs na dyrektora CSW [w Warszawie] – jeśli był tam nasz wkład i nasz wysiłek, a zdaje się, że był – to jest przykład na sukces demokratycznych procedur. Nawet jeśli ktoś może powiedzieć, że mógł jeszcze lepszy kandydat wygrać ten konkurs i objąć CSW. Ale to się udało. I teraz gdyby zorganizowano konkurs na dyrektora Zachęty to jest nasze zadanie, by zachęcić kandydatów do konkursów. Poprzednie konkursy dlatego się nie udawały, bo m.in. nikt o nich nie wiedział... Natomiast w CSW się udało. Uważam, że teraz nie można oddawać pola. [...] W naszym postępowaniu bardzo ważna jest konsekwencja.

Piotr Kosiewski: Pozwolę sobie troszeczkę skomplikować sprawę. Zgadzam się z Piotrem Piotrowskim, że podstawowe pytanie dotyczy tożsamości Forum, tego, czym ma ono być. Mam zresztą problem z językiem, który jest używany podczas tej dyskusji. Procedury konkursowe służą przede wszystkim wyborowi najlepszego kandydata oraz temu, by obywatele mieli wgląd w to, w jaki sposób są podejmowane decyzje władz publicznych. Temu samemu służą konsultacje. Forum domagało się konkursów – w moim rozumieniu – po to, by dokonywano lepszych wyborów na dyrektorów, a nie, by środowisko miało poczucie, że to ono wybiera dyrektora X czy Y. A pytanie brzmi: czy możemy zrezygnować z dawania odpowiedzi na postawione przez ministra pytanie. I są dwie odpowiedzi. Piszemy: „Uważamy, że tylko i wyłącznie formuła konkursu pozwala na wybranie najlepszego kandydata oraz dyskusję nad programem”. Lub też przyjmujemy formułę, którą proponowała pani Monika Zielińska. Natomiast ciągłe powoływanie się na demokratyzacje procedur jest pewnym nieporozumieniem, a nawet rodzajem uzurpacji...

Piotr Piotrowski: Nie zgadzam się. Demokracja to nie tylko demokracja parlamentarna.

Piotr Kosiewski: ...do tego, aby wprowadzać obywateli w proces podejmowania decyzji nie tylko w momencie głosowania, ale także w trakcie całego procesu pełnienia mandatu przez polityków, wprowadza się dodatkowe procedury, na przykład konsultacje – o czym dobrze wiesz. Jest też inna formuła, referendum, ale nie jest ona u nas używana w tak szerokim zakresie. Uważam, że jeżeli chcemy przekonywać ministra i polityków, by wspierali formułę konkursową, to podstawowym argumentem powinno być to, że mimo posiadania przez nich legitymizacji politycznej (dzięki głosowi wyborców), powinni zgodzić się na rezygnację z części swojej władzy po to, by profesjonaliści podejmowali decyzje w tym zakresie. Dlaczego? Bo one będą bardziej efektywne i lepsze dla samych instytucji. Tak się oczywiście często dziś dzieje – to casus takich instytucji jak Rada Polityki Pieniężnej itd. To są instytucje, które działają poza klasycznym systemem demokratycznym i z tego powodu zresztą bywają krytykowane.

Maria Brewińska: Wydaje mi się, że Forum w tej chwili gra o to, jakimi słowami odpowiedzieć na pismo ministra. To pewnie będzie gra słów i zdań. Możemy postulować zmianę procedur, ale nie jest pewne, czy konkursy to rzeczywiście są jedyne demokratyczne metody naboru na dyrektorów w polskich instytucjach kultury czy sztuki współczesnej. Ostatnie konkursy to pokazywały – niepewności, niepewne kandydatury, słabe kandydatury. Nie było pędu kuratorów czy innych ludzi ze świata sztuki, zarówno z Polski, jak i zagranicy, na te stanowiska. Wszyscy to obserwowaliśmy. W Zachęcie sytuacja jest moim zdaniem wyjątkowa. Jeśli Hanka [Wróblewska] zostałaby nominowana, byłaby to pierwsza tego typu nominacja na dyrektorkę Zachęty od kilku lat, bo poprzednie nominacje wynikały z konkursów. Dlatego też działaniem Agnieszki Morawińskiej było, by z Hanką [Wróblewską] współpracować, bo wydaje się taką osobą, która zna tę instytucję i ma świetne doświadczenie. Poza tym prawo daje ministrowi możliwość nominowania dyrektora lub ogłoszenia konkursu. Tym się też pewnie kierowała Agnieszka [Morawińska], uznając, że może tego następcę sobie przyszykować, „wychować”, następcę, z którym się świetnie współpracuje, który byłby najlepiej widziany na tym stanowisku. Wydaje mi się, że ważnym głosem w tej debacie z ministrem jest głos pracowników Zachęty. Dzisiaj wpłynęło pismo w tej sprawie od ministra do Zachęty, gdzie w przeciwieństwie do Zamku Ujazdowskiego nie mamy nawet jednego związku zawodowego, ale jest dwóch mężów zaufania, do których minister – szanując tę możliwość poszerzenia tych konsultacji środowiskowych – ten list przysłał. Podobne pismo skierował pewnie też do AICA, co musimy sprawdzić w Zamku, gdzie mamy skrzynkę pocztową. Nasz głos – ja pracuję w Zachęcie – jest bardzo ważny i wydaje się, że kandydatura Hanki [Wróblewskiej] została już dawno przez nas zaakceptowana, kiedy to na posiedzeniu Rady Programowej Agnieszka [Morawińska] ogłosiła swoje odejście (planowała je wówczas w innych okolicznościach) i Rada, jak również pracownicy zaakceptowali tę kandydaturę. Wydaje mi się, że chcemy wywrzeć nacisk na ministra, by on koniecznie ogłosił konkurs, co w tym momencie po prostu nie jest O.K. Ostatnie konkursy nie wypaliły. Polska jeszcze nie jest gotowa na to, by wyłaniać dyrektorów instytucji na drodze konkursów.

Łukasz Gorczyca: Ale jak nie będziemy próbować, to nigdy się nie nauczymy.

Maria Brewińska: Możemy próbować, ale póki co prawo jest prawem i mówi: albo tak, albo tak. My jako obywatele możemy naciskać na zmianę tego prawa.

Michał Woliński: Zgadzam się, nie wyszło kilka konkursów. Pamiętamy, jakie kontrowersje wzbudził tryb przeprowadzenia konkursu w Toruniu. Ale nie chodzi o sam konkurs dla konkursu. Chodzi też właśnie o to, aby te konkursy były w odpowiedni sposób przeprowadzane. Chodzi np. o procedurę wyboru osób do jury. Czy chcemy konkursów, w których to urzędnicy czy politycy wybierają osoby decydujące o kształcie kultury? Raczej nie. Chcemy, by to eksperci wybierali. Nie o to, by minister nominował czy odbywała się jakaś sukcesja tronu, ale by to eksperci dokonywali wyboru na podstawie jasnych reguł gry. Powinniśmy wypracować kryteria tego, jakie osoby, na jak długo i na jakich warunkach mogą być wybierane – nie tylko z Polski, ale też spoza itd.

Dorota Jarecka: Coraz bardziej mi się wydaje, że jesteśmy w okropnej sytuacji. Nie chciałabym, aby ani Agnieszka [Morawińska], ani Hanka [Wróblewska] odniosły wrażenie, że my teraz oceniamy program Zachęty źle. Całe to pytanie zostało tak sformułowane, że jesteśmy w głupiej czy niezręcznej sytuacji. Może trzeba napisać dwie odpowiedzi, rozdzielić to, albo tak to sformułować, by stanowisko to było jasne, bo to jest po prostu sytuacja szantażu.

Grzegorz Kowalski: Ale mamy sytuację, w której są dwa pewniki: po pierwsze, obowiązujące przepisy, według których postępować musi minister, a my musimy się temu podporządkować (tym przepisom, nie ministrowi), a po drugie minister składa nam propozycję. I formuła, którą zaproponowała Monika [Zielińska] jest absolutnie do przyjęcia. Ja teraz stawiam już wniosek: czy zgadzamy się upoważnić Sekretariat do tego, by sformułował to pismo, a my wypowiemy się o tak sformułowanym piśmie odpowiedzi dla ministra.

[...]

Anda Rottenberg: Nie rozwiążemy problemu funkcjonowania Obywatelskiego Forum w dniu dzisiejszym. Tu toczy się dyskusja w dwóch sprawach. Jedna jest o tym, że prawo nas nie satysfakcjonuje i drogą do jego zmiany jest napisanie innego prawa. Należy do laski marszałkowskiej przedstawić projekt nowej ustawy o działalności kulturalnej, w którym będą zawarte postulaty tego środowiska, ale za tym musi pójść 100 tys. podpisów. Druga sprawa, którą musimy rozstrzygnąć dzisiaj, nie ma charakteru ogólnego. Rzeczywiście – tak jak powiedział Grzegorz [Kowalski] – poruszamy się w ramach obowiązującego prawa i musimy być przygotowani na to, co się stanie, jeśli odpowiemy jakkolwiek inaczej niż to, co proponowała Monika [Zielińska]. Możemy odpowiedzieć, że nie godzimy się w ogóle na tego typu korespondencję i stoimy na stanowisku, że tylko konkurs i nic więcej, a minister powoła Hankę [Wróblewską] na dyrektora Zachęty. Jak się Hanka będzie wtedy czuła? Na to pytanie chcę Państwu zwrócić uwagę, bo dzisiaj rozmawiamy o niej i o tym kontekście, a nie rozmawiamy o zasadzie, bo byśmy się zebrali w innym momencie i rozmawialibyśmy o tym, że minister jak chce, to konkurs robi, a jak nie chce, to go nie robi, i nam generalnie ta sytuacja nie odpowiada, powołamy się na 15 przykładów, i wtedy możemy rozważać tę sytuację czysto teoretycznie. A nie w kontekście tego celu, w jakim się tutaj dzisiaj zebraliśmy.

Michał Woliński: To jest szantaż emocjonalny...

Anda Rottenberg: To nie jest szantaż emocjonalny.

Łukasz Gorczyca: Ostatecznie, jak się Hanka [Wróblewska] będzie źle czuć, to nie przyjmie propozycji ministra.

Anda Rottenberg: To nie jest spotkanie o tym, czy dobrze jest napisana ustawa, bo to są te zarzuty, które ja tutaj dzisiaj słyszę, tylko to jest zebranie zwołane w odpowiedzi na list ministra który wszyscy dostaliśmy jako załącznik do maili.

Karol Sienkiewicz: To nie jest zebranie zwołane w odpowiedzi na list ministra. List ministra przyszedł w momencie, kiedy już wiedzieliśmy, że spotkanie się odbędzie.

Anda Rottenberg: Ale wcześniej też były tylko na temat dwóch instytucji, a nie na temat działalności rządu czy parlamentu.

Hanna Wróblewska: Anda, ja ci oczywiście bardzo dziękuję, ale to nie jest spotkanie o tym, jak ja się czuję. Obojętne jak się czuję, najważniejsze są transparentność i wzajemna komunikacja o sytuacji, w której się znaleźliśmy, oraz dyskusja, wymiana opinii i poglądów.

Piotr Piotrowski: Ale jaka jest twoja opinia, jako jednej z założycielek Forum, w tym konkretnym przypadku? Co ty byś nam radziła zrobić? Te pytania trzeba doprowadzić do ściany, inaczej nie ma dobrego wyjścia. Jaka jest twoja opinia? Jesteś członkinią tego Forum i przedmiotem dyskusji.

Grzegorz Kowalski: Ale to ją do ściany dopchnąłeś.

Piotr Piotrowski: Oczywiście. Ale chcę wiedzieć.

Hanna Wróblewska: Jestem za tym, abyście przegłosowali formę brzemienia listu. Jestem w niewygodnej sytuacji, ale przyjmę każdy wasz głos. Po to rozmawiamy. Karol [Sienkiewicz] ma rację, ten list wpłynął dopiero dzisiaj, a walne zebranie Forum zostało zwołane natychmiast, gdy tylko dowiedziałam się, że dostałam nominację na pełniącą obowiązki dyrektora. Czując, że sytuacja jest niewygodna, chciałam zwołać walne zebranie Forum, ponieważ nie jest to sytuacja którą można dyskutować tylko w obrębie Sekretariatu, tylko to jest sprawa nas wszystkich, czyli na walne zebrania. Ten list nie jest skierowany do mnie, jest skierowany do Forum. Bardzo proszę Forum, by na niego odpowiedziało. Ja się podpiszę pod każdym przedyskutowanym i przegłosowanym listem Forum.

Magda Materna: List ministra jest w pewnym sensie propozycją niemoralną, stawia nas w bardzo niezręcznej sytuacji. Wszyscy zgodziliśmy się, że Hanka [Wróblewska] jest niekwestionowaną kandydatką na to stanowisko i pewnie jedyną osobą w Polsce, która ma takie doświadczenie. I gdyby odbył się konkurs, to pewnie Hania by go wygrała. Moim zdaniem powinniśmy opowiadać się za transparentnością i ogłoszeniem takiego konkursu, a Hania go i tak wygra. Chciałabym również zasugerować, by w odpowiedzi wyrazić nasz podziw dla pracy Hanki, ale powiedzieć, by minister nie traktował tego jako naszej opinii na temat tej konkretnej propozycji.

Adam Mazur: Mówimy tu również o tworzeniu prawa przez obyczaj, obyczaj jest ważnym punktem odniesienia. Nie chodzi wyłącznie o zgłaszanie propozycji do laski marszałkowskiej. Forum jest reprezentacją środowiska i naszym zadaniem jest kreowanie nowej sytuacji w instytucjonalnym świecie sztuki. Nie możemy o tym zapominać. Poprzedni konkurs na dyrektora Zachęty okazał się sukcesem i potwierdził, że Zachęta jest instytucją, która dojrzała do konkursów.

Agnieszka Morawińska: Przypomnijcie sobie, coście pisali po konkursie.

Adam Mazur: Tym bardziej optuję za tym, by to doświadczenie konkursu powtórzyć.

Anda Rottenberg: Ale ja nie chciałam wziąć tej posady bez konkursu na początku. I tak się uparłam, że ten konkurs został ogłoszony. I potem już poszło, stało się to obyczajem, jeśli chodzi o Zachętę.

Piotr Piotrowski: Chciałbym złożyć wniosek, by upoważnić Sekretariat do udzielenia ministrowi odpowiedzi w duchu, który zaproponowała pani Monika [Zielińska]. [...]

Adam Mazur: Chciałbym złożyć wniosek, by słowa profesora Ryszarda Kluszczyńskiego również traktować jako propozycję do uwzględnienia podczas głosowania.

Monika Zielińska: Przychylam się do tego wniosku, bo w Sekretariacie też nie ma jednolitego stanowiska co do tego, co ma to pismo zawierać. Proponuję, by przegłosować na Forum odpowiedź na pytanie: czy jesteś za tym, by w odpowiedzi na pismo ministra zawarta była rekomendacja ad personam? Bo to, że będziemy rekomendować konkursy jako sposób powoływania dyrektora wynika, moim zdaniem, dość oczywiście z dotychczasowej dyskusji.

Ryszard W. Kluszczyński: Chciałem jednak zaznaczyć, że swojej wypowiedzi nie traktowałem jako postulatu. Próbowałem pokazać, że formułowanie pewnych oczekiwań wobec naszego programu powinno prowadzić do określonych konsekwencji. Ja sam sobie nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, jak chciałbym odpowiedzieć na takie pismo. Natomiast z tej sytuacji wynika dla mnie to, że powinniśmy w pierwszej kolejności walczyć o to, żeby zmienione zostały wreszcie procedury, byśmy nie musieli podejmować tego typu decyzji, czy głosować w sposób personalny, ale sprzeczny z naszymi merytorycznymi odczuciami, lub też głosować w sposób merytoryczny.

Monika Zielińska: Poddaję pod głosowanie następującą kwestię: czy w odpowiedzi na pismo ministra ma być zawarta rekomendacja ad personam?


W głosowaniu 15 osób opowiedziało się „za”, 15 „przeciw”, 6 osób wstrzymało się od głosu. Głosowano przez podniesienie ręki. Wobec patowej sytuacji powstał projekt listu, który napisali Łukasz Gorczyca i Monika Zielińska. Po przerwie związanej z koniecznością przeniesienia obrad do innej sali i krótkiej dyskusji odbyło się tajne głosowanie nad przedstawionym projektem listu. 34 osoby opowiedziały się za listem, 2 osoby „przeciw”, a jedna osoba oddała głos nieważny. Przegłosowany projekt listu brzmi następująco:

„Szanowny Panie Ministrze,
Z satysfakcją przyjęliśmy Pana pismo, w którym zwraca się Pan do nas w celu zasięgnięcia opinii w tak ważnej dla nas sprawie, jaką jest kierowanie Zachętą Narodową Galerią Sztuki w Warszawie.
Podzielamy opinię Pana Ministra co do kompetencji i doświadczenia Hanny Wróblewskiej, które z pewnością stawiają ją w gronie poważnych kandydatów do objęcia stanowiska dyrektora Galerii Zachęta.
Zarazem jednak po raz kolejny chcemy podkreślić, że najwłaściwszą w naszym przekonaniu formą wyłaniania dyrektorów instytucji kultury są konkursy eksperckie. Sprzyjają one merytorycznej dyskusji nad programem instytucji oraz utwierdzaniu transparentnych procedur organizacji działalności kulturalnej. I w tym wypadku rekomendujemy to rozwiązanie.
Z wyrazami szacunku,
Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej”